Smaki z opuszczonych światów

Catering uchodzcy

Ferment. W tej kuchni gotują wspólnie panie z krajów, o których słyszymy w kontekście wojen i katastrof. Dają nam najlepsze potrawy ze swojego szczęśliwego dzieciństwa. A uczta staje się spotkaniem.

Catering uchodzcy
Catering uchodzcy

reklama

– Nie przestrasz się – ostrzega Majda. I dobrze robi. Gdyby nie ostrzeżenie, można naprawdę się przestraszyć.

Majda właśnie położyła dwa bakłażany na kuchence gazowej, na palnikach, na żywym ogniu. Będą się tak palić, tocząc sok na płytę kuchenki, aż skórka całkiem się zwęgli. W garze obok cebula dusi się ze szczypiorem, a Majda spokojnie obiera czosnek.

W tym czasie Rosa zastanawia się, jak przyrządzić platany. – Może pokroimy w plastry i usmażymy je na oleju – mówi do Kingi, która jeszcze biegnie do sklepu po ostatnie produkty. Zabrakło jaj i kefiru…

– Jeśli dostaniesz kaszę bulgur, zrobię sałatkę z pietruszki – proponuje Majda. I Kinga wybiega. – Ja zajmuję się tylko logistyką – rzuca jeszcze. – Coś przewieźć, coś dokupić, zadbać o sprzęty kuchenne, dźwigać gotowe jedzenie na miejsce to moje zadania – mówi.

Brzmi skromnie, ale to Kinga Rudnicka wraz z Dagną Jakubowską założyły Ferment – kuchnię uchodźczyń. To coś więcej niż firma cateringowa: to projekt społeczny. Zaprosiły do gotowania panie, które musiały uciekać do Polski z różnych stron świata. Przybyły z miejsc, które znamy z relacji mediów: Syrii, Ukrainy, Czeczenii, Rwandy, Demokratycznej Republiki Konga, Afganistanu… Warszawa dała im bezpieczne schronienie. Teraz dzięki Fermentowi one mogą dać coś Warszawie. I dają. To, co mają najpyszniejszego. A to tak, jakby dawały kawałek swojej kultury, swojego kraju.

Więcej w Zwierciadle 09/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »