Spotkania: Julia Kijowska

Nie boi się trudnych pytań o samą siebie i naturę uprawianego zawodu. Mówi hardo, patrząc w oczy. Nie czuć w niej ściemy czy kurtuazji. Julia Kijowska rozmawia bez dubli.

fot. Marlena Bielińska/Move
fot. Marlena Bielińska/Move

reklama

„Czerwony pająk” – debiut fabularny cenionego dokumentalisty i operatora Marcina Koszałki – wymyka się definicjom, łatkom, szufladkom. To thriller opowiadany niemal jak kino dokumentalne.

Marcin Koszałka dokonał niezwykłego transferu z kina dokumentalnego do kina fabularnego. „Czerwony pająk”, tak jak mówisz, wymyka się schematom kina gatunkowego, a jednocześnie czerpie z niego to, co najlepsze. Nie zgadzam się, że to film opowiadany w niemal dokumentalny sposób. Marcin zachował uczciwość dokumentalisty w trzymaniu się faktów, a przy tym udało mu się obronić przed pokusą tzw. małego realizmu na ekranie. Nie ma w nim nic z podglądacza. Stworzył świat, który jest wiarygodny, a przy tym jest kreacją. To bardzo intelektualny film przy całej swojej gatunkowości.

(…)

Danka, grana przez ciebie postać, jest dziennikarką. Chce zrealizować materiał o Karolu Kremerze, który odnosi sukcesy w sporcie. Ale głównego bohatera bardziej niż medale i sława interesuje grasujący po Krakowie morderca.

Lubię tę Dankę. To dość wyemancypowana jak na tamte czasy dziewczyna. Nie wiemy o niej wiele. Jej przeszłość to tajemnica. Pasemko siwych włosów sugeruje, że może przeżyła jakąś traumę. Taki miałam pomysł. Z reżyserem staraliśmy się, żeby widz mimo tych niedopowiedzeń wciągnął się i też polubił tę postać, a nawet za nią zatęsknił. Wszystkie postaci, nawet te na drugim czy trzecim planie, są charakterne. To podobało mi się już, kiedy czytałam scenariusz. Ale „Czerwony pająk” prócz tego, że trzyma w napięciu jak rasowy thriller, jest poważną rozprawą. Nie tyle jednak na temat genezy zła i tego, co dzieje się z człowiekiem, kiedy tego zła dosięgnie. Ten film w moim przekonaniu opowiada o kondycji człowieka w ogóle, o tym, jak każdy z nas organizuje sobie życie, świat wokół siebie i jak wydziela w nim miejsce na dobro i zło. Zło jest. Zło fascynuje. W krajobrazie każdego człowieka musi się znaleźć. Pytanie – co wyznacza nam tę granicę? Jak daleko ta granica jest? Jak daleko, by do niej sięgnąć?

Więcej w Zwierciadle 12/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »