Spotkania: Julia Pietrucha

fot. Rafał Masłow

Wszyscy myślą, że najpierw było kino, a dopiero potem muzyka. Ale to nieprawda. Od początku były melodie w głowie i śpiewane przedstawienia w teatrze. I babcia Marysia, która w dzieciństwie uczyła Julię Pietruchę grać na akordeonie. To jej dedykowany jest debiutancki album „Parsley”.

fot. Rafał Masłow
fot. Rafał Masłow

reklama

Dawid Podsiadło mówi, że uwielbia twoją płytę.

Też mi to powiedział. A raczej napisał. I bardzo mnie tym zawstydził i wzruszył.

Debiutancki album i od razu tyle zachwytów.

Nie spodziewałam się takiej reakcji. Chciałam tę płytę wydać dla siebie, dla przyjaciół i dla fanów z YouTube, a tu taki piękny prezent w postaci tylu ciepłych komentarzy. Sporo osób pisze też do mnie na Facebooku – a przecież Internet jest miejscem, które sprzyja anonimowym hejtom – i zawsze są to piękne, szczere wyznania. Aż mnie ciarki czasami przechodzą, jak je czytam. To takie miłe.

Często odpisujesz ludziom?

Jak tu nie odpisywać, jeśli dzielą się ze mną swoim sercem. Mam poczucie, że rzadko możemy sobie pozwolić na szczerość, prostolinijność, radość. Tym bardziej w sieci. Okazuje się, że słuchacze mojej płyty tacy właśnie są.

Więcej w Zwierciadle 08/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »