Spotkania: Krzysztof Globisz

Fot. Michał Korta

Rozmowa odbywa się na planie serialu, w którym gra postać po udarze. To ważne. W tym roku miną cztery lata, od kiedy sam przeszedł udar. W pierwszym udzielonym od tamtego czasu wywiadzie Krzysztof Globisz deklaruje: „Uczę się siebie jeszcze raz, na nowo. Wiele się zmieniło, ale dziś jestem spełnionym optymistą”.

reklama

Wywiad trwa długo, toczy się w swoim rytmie, z kilkoma przerwami. Jest zapisywany, a nie nagrywany na dyktafon, dzięki temu każde z trudem i wielką determinacją budowane zdanie może lepiej, prawdziwiej wybrzmieć. Są momenty, kiedy kartka papieru sprawdza się w innej roli, jako pomoc w formułowaniu myśli. Bywa, że łatwiej w ten sposób odnaleźć zagubione słowo – najpierw je napisać, potem wypowiedzieć na głos.

To było w lipcu 2014 roku – bardzo zmieniło się pańskie życie od tamtego wydarzenia?

I tak, i nie.

To znaczy?

Afazja…

Wiem od pańskiej żony, że „afazja” należy do pańskich ulubionych słów.

Zdecydowanie tak jest [śmiech].

Dlaczego?

Bo tak właśnie wygląda mój nowy świat. To inny stan. Czasem bez słów. Ale może pełniejszy?

A na czym ta afazja, tak w skrócie, polega?

Mniej i wolniej mówię. I może dobrze. Fascynuje mnie to w pewien sposób. Ta ułomność mowy, to bezmowie jest ciekawe.

Więcej w kwietniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 04/2018 dostępne jest także w wersji elektronicznej.