Spotkania: Małgorzata Foremniak

Ma za sobą śmierć rodziców, stalking, posuchę w pracy. W najtrudniejszym momencie stanęła przed wyborem: rezygnacja albo transformacja. Małgorzata Foremniak opowiada o zmaganiach w ciemnym pokoju i o tym, jak te przeżycia zmieniły jej stosunek do świata i samej siebie.
Siedzimy przy tym samym stoliku, przy którym rozmawiałyśmy cztery lata temu. Przeżywałaś wtedy trudne chwile. A potem przyszły jeszcze trudniejsze. Ten czas już za tobą?

reklama

Rzeczywiście byłam wtedy w trakcie dużych zmian, nie wiedziałam jednak, że zostanę wrzucona już nie na głęboką wodę, ale do Rowu Mariańskiego [śmiech]. Nie przypuszczałam, że będę musiała spotkać się ze sobą na takim poziomie, to dopiero był hardcore.

Wcześniej byłaś w centrum zainteresowania, nagle wokół ciebie ucichło…

Jakoś nie tęskno mi za tym. Ten cały szum medialny to są pozory zainteresowania. Stajesz się tylko pożywką dla innych, przede wszystkim dla mediów. To perforuje człowieka, niszczy go, zabiera energię. Dla mnie „dzisiejszej” to tylko kolejny powód, żeby się uśmiechnąć. Wszystko jest lekcją. Im jest cięższa, tym szybciej możesz się obudzić i dostać kolejną szansę.

fot. Marta Wojtal

Więcej w Zwierciadle 08/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »