Spotkania: Maria Stepan

fot. Rafał Masłow

Drobna, konkretna, poważna. Uścisk ręki też konkretny. Coś w stylu: „przejdźmy do rzeczy”. Kiedy sytuacja tego wymaga, Maria Stepan, od lat główna reporterka telewizyjnych „wiadomości”, potrafi być nieugięta. Mięknie w zetknięciu ze swoimi bohaterami, ludźmi ulicy.

fot. Rafał Masłow
fot. Rafał Masłow

reklama

Rozmawiam z dziennikarką, której reportaże z ukraińskiego Majdanu narobiły sporo szumu przed dwoma laty, gdy krwawe wydarzenia stamtąd obserwował cały świat. Masakry, do jakiej doszło 20 lutego 2014 roku w Kijowie, chyba nikt się nie spodziewał.

Dziś Maria Stepan, najpilniejsza obserwatorka tamtych wydarzeń, decyduje się wydać o nich książkę. O tym chcę z nią mówić. Ale nie tylko – także o niej samej: jednej z najlepszych reporterek telewizyjnych, cenionej w Polsce i za granicą. Z ekranu telewizora spogląda na nas mała, krucha, wrażliwa postać. Ale w rzeczywistości to kobieta ze stali. Danka Woźnicka, jej przyjaciółka, śmieje się, że Marię z powierzchni ziemi zmiecie tylko tsunami! – Jest niesamowicie silna psychicznie. Nigdy nie martwi się o siebie, zawsze o innych. O córkę albo o potrzebujących, cierpiących bohaterów swoich reportaży. Mam wrażenie, że nic jej nigdy nie zniszczy.

Więcej w Zwierciadle 05/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »