Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Spotkania: Marta Miłkowska

Kiedy Marta Miłkowska miała 23 lata, zbudowała w Kenii szkołę dla 600 dzieci. Teraz, w wieku lat 30, doradza rządom całego świata, jak pomagać najbardziej potrzebującym na Ziemi.
Fot. Łukasz Sokół

Fot. Łukasz Sokół

Tam, gdzie pracuje, dostęp do okna mają tylko ekonomiści wyższego szczebla. Ostatnio, kiedy jej znajomy awansował po dziesięciu latach, na Facebooku zamieszczał zdjęcie własnego „zdobycznego” okna. Marta widzi szansę na własne za pięć, może siedem lat. Ale myśli, że nie zostanie tu tak długo. Na razie ma park przed Białym Domem, 300 metrów od biura, można usiąść na trawie, poodpoczywać. Tylko że w Banku Światowym wolny czas zdarza się rzadko.

Pobudka

Poranek, 6.30 – połączenie telefoniczne z Indiami. Zazwyczaj jeszcze z domu, czasem nawet z łóżka, rozmawia z ekspertem, który promuje społeczną przedsiębiorczość w Indiach. O 9.00 Marta jest w pracy. Pół godziny sprawdza mejle. O 9.30 team meeting: podczas spotkania jest w pokoju średnio dziesięć osób, do tego dwa połączenia telefoniczne z innych części USA, cztery połączenia z Indiami, czasem na linii jest ktoś z Egiptu, Ekwadoru czy Belgii. O 10.30 Marta zaczyna normalną pracę: wywiady, spotkania, raporty. Około 12.30 ma przerwę na lunch, zazwyczaj przy biurku, bo pracy dużo. Czasem w banku jest BBL (brown bag lunch). Każdy pracownik przynosi ze stołówki do sali wykładowej jedzenie w papierowej torbie i przez półtorej godziny słucha prezentacji organizowanych przez przyjezdnych ekspertów: polityków, ekonomistów, przedsiębiorców.

Program, w ramach którego pracuje Marta, pomaga społecznym przedsiębiorcom. Bank Światowy daje im granty. Ona przeprowadza treningi i szkolenia, żeby te organizacje wspomóc – w terenie, ale też przez Internet. Właśnie zaczyna kurs online dla 80 innowatorów z całego świata. W Kenii w lutym współorganizuje dwudniowe szkolenie dla afrykańskich przedsiębiorców. Pracę kończy najwcześniej o 19.00, czasem o 21.00. I tak nieźle, bo przez pierwszy rok często siedziała do 23.00. W dodatku jest wolontariuszką w dwóch organizacjach zrzeszających społecznych przedsiębiorców i często wieczorami ma spotkania z ludźmi z tych grup: od warsztatów, jak być leaderem, do szczerych rozmów o życiu.

Zielona Góra

Urodziła się w Zielonej Górze. Rodzice od najmłodszych lat dużo z nią podróżowali; raz nawet, kiedy miała dziesięć lat, tato, właściciel firmy spedycyjnej, wsadził ją do jednego ze swoich TIR-ów i z kierowcą wysłał na wakacje do Danii. Miała jechać do przyjaciół ojca. Nie znała nikogo, nie mówiła po angielsku, a i tak bardzo się jej podobało. Od dziecka pracowała w różnych wolontariatach, w PCK, przy kościele. Kiedy miała dziesięć lat, poznała misjonarzy z Etiopii, którzy opowiadali o straszliwym głodzie w czasie suszy i o tym, że afrykańskie dzieci nie chodzą do szkół, bo ich nie mają. Rodzice wspominają, że właśnie wtedy po powrocie do domu powiedziała, że sama zbuduje szkołę dla dzieci w Afryce.

13 lat później dopięła swego. Zanim jednak to się stało, najpierw poznawała Afrykę z książek, głównie Kapuścińskiego, a na drugi kierunek studiów (oprócz warszawskiej SGH) wybrała afrykanistykę. Marta mówi też, że na jej charakter istotny wpływ miał taniec. Trenowała w sumie 12 lat, w ciągu których 12 razy skręciła nogę (śmieje się, że jej zdjęcia w bandażach wisiały w szkole tańca na ścianie), ale też nabrała przekonania, że jeśli się jest wystarczająco upartym, można osiągnąć wszystko.

Strony: 1 2

Kryształki Zwierciadła

Nagroda przyznawana przez czytelników młodym, ambitnym osobom, które mają za sobą już pierwsze sukcesy i wciąż się rozwijają. To ludzie z imponującym dorobkiem, często jeszcze nieznani. Młodzi artyści, naukowcy, wolontariusze, działacze społeczni.

Historia