Temat miesiąca: Afirmowanie kontra narzekanie

Ludzie źli, świat niesprawiedliwy, zarobki fatalne, politycy oszuści, pogoda pożal się boże, jak tu, panie, żyć. Takie teksty słychać od Bałtyku po Tatry zawsze, a w roku wyborczym szczególnie. Polskie malkontenctwo trzyma się zadziwiająco mocno, jakby na przekór rzeczywistości i temu, jak nas widzą inni. Skąd taki ogląd świata? Co nam to daje?
Psycholog profesor Bogdan Wojciszke zauważa, że narzekanie to nie tylko polska specyfika. – Jak opowiadam o polskiej kulturze narzekania w innych krajach, to na przykład Hiszpanie czy Żydzi mówią, że opowiadam o nich. Zdecydowanie natomiast narzekanie nie jest w dobrym tonie w kulturze anglosaskiej. Amerykanie i Brytyjczycy wyrażają uczucia pozytywne albo nie wyrażają ich wcale. U nas – odwrotnie – wyrażanie opinii i uczuć pozytywnych uważa się za niepoważne. Bo jak ktoś mówi dobrze o świecie, to znaczy, że jest głupi, naiwny, że nie zna życia.

reklama

W jednym z badań odtwarzano ludziom scenę, w której dwie kobiety rozmawiały o życiu, przy czym obie narzekały albo afirmowały świat. Widzów zapytano m.in. o to, jak oceniają te kobiety i kontakt między nimi. Okazało się, że kobietę mówiącą coś pozytywnego na tematy ogólne uważano za głupią, naiwną. A w dodatku całą tę rozmowę podsumowano jako płytką. Natomiast jako najgłębszą oceniono tę, w której obie panie narzekały.

Więcej w Zwierciadle 10/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »