Temat miesiąca: mały milowy krok

Dobrą zmianę zacznijmy od siebie. Wcale nie musi być radykalna. Żeby coś naprawić, wystarczy często tak niewiele.

Bartłomiej Topa, fot. Rafał Masłow

Bartłomiej Topa, aktor, złapał się ostatnio na tym, że zdarza mu się powątpiewać:

– Czy mam jakikolwiek wpływ na świat, w którym żyję? Świat matriks w dużej mierze wykreowany, zaprogramowany? Bo co z tego, że jest mi miło, skoro pięć tysięcy kilometrów stąd toczy się wojna. Co mogę zrobić? Podpisać petycję w Internecie, protestować? Nie powstrzyma to dramatu ludzi tam żyjących.

Kończy w tym roku 50 lat i nie ma złudzeń co do tego, że może radykalnie zmienić rzeczywistość. Już wie, że wiele sfer życia jest poza jego zasięgiem, poza jego wpływem. Że choćby dwoił się i troił, wojen nie zatrzyma, chorych nie uleczy, biedy nie wypleni. Brzmi pesymistycznie?

– Tak, ale z drugiej strony – mam przecież swój mały wszechświat, w którym mogę naprawdę dużo – przyznaje. – Mogę uśmiechnąć się do ciebie, a wtedy ty też się uśmiechniesz i poniesiesz ten dobry nastrój dalej. Mogę powiedzieć „dzień dobry” w windzie i być może tym spowoduję, że ktoś się wyluzuje, a to wywoła korzystne zmiany w jego ciele. Małe ziarna przez nas zasiane gdzieś na pewno wzejdą i zaowocują. Bo mam wrażenie, że żyjemy w wielkiej siatce powiązań, że wszyscy na siebie oddziałujemy wzajemnie. Czasem wystarczy mały ruch, by wywołać potężny odzew.

Więcej w wydaniu 8/ 2017, dostępnym także w wersji elektronicznej