Tylko się nie truj

123rf.com

Zmiana stylu żywienia ma wpływ na funkcjonowanie całego organizmu.
 

reklama

Już Hipokrates twierdził, że jedzenie może być lekarstwem lub trucizną. Jednak we współczesnym świecie zabiegani i zestresowani nie zastanawiamy się nad tym, co tak naprawdę decyduje o tym, że czujemy się źle, jesteśmy wiecznie zmęczeni i że w coraz młodszym wieku dopadają nas choroby. A kiedy już nas dopadną, po magiczne tabletki zwracamy się do lekarzy. Wędrujemy więc od gabinetu do gabinetu podzieleni na poszczególne części, za które odpowiadają poszczególni specjaliści. Najczęściej leczymy objawy, a nie przyczyny – tabletkami lub operacjami. Czy naprawdę nie ma lepszego sposobu? Na początek zastanówcie się, co dziś jedliście. Skąd to jedzenie pochodziło? Jaki był jego termin ważności? I co to jedzenie musiało mieć w sobie, że tak ładnie wyglądało i pachniało, skoro już przynajmniej od pół roku czekało na moment, kiedy zostanie podane na stół? Jakie może mieć składniki odżywcze żywność przetworzona? Jakie wasz organizm po takiej dawce chemii i wątpliwych składników odżywczych ma szanse na prawidłowe funkcjonowanie?

A tak właśnie żywił się Andrzej. Lubił podjadać słodycze i pić duże ilości kawy. Kiedy miał 42 lata, jego obwód w pasie wynosił 123 cm, cierpiał na trądzik różowaty, zmęczenie i niewydolność seksualną. Jego wyniki badań były fatalne, dowiedział się dopiero u nas, że ma już nadciśnienie i bardzo podwyższony cholesterol. Na początku nie wierzył, że zmiana stylu żywienia cokolwiek zmieni. Jednak radykalna terapia, dostosowana do jego potrzeb i połączona z zaleceniami kulinarnymi, zaowocowała po trzech miesiącach intensywnym poszukiwaniem partnerki życiowej i obwodem pasa 98 cm. Wyniki badań powróciły do normy, nabrał chęci do życia, sił do pracy, do ćwiczeń, a o trądziku zapomniał.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »