Walka o medyczną marihuanę

fot.123rf

W konspiracji działają lekarze i pacjenci, gwiazdy ekranu i rolnicy, księża i ateiści. Nielegalny wyciąg z konopi przemycają z zagranicy lub kupują na czarnym rynku. Ryzykują areszt, wyrok, więzienie. W imię czego? – prawa do leczenia i godnego życia – twierdzą jedni. – leku, który zrewolucjonizuje medycynę podobnie jak penicylina – dodają drudzy. – mody i złudnych nadziei – mówią inni. Co dobrze wiedzieć o konopiach?

fot.123rf
fot.123rf

reklama

Na pewno to, że imię „marihuana” dostały nieprzypadkowo w latach 30. XIX wieku. Wymyślił je Harry Anslinger, szef utworzonego w 1931 roku amerykańskiego Federalnego Biura ds. Narkotyków, żeby egzotycznie brzmiącą nazwą straszyć młodzież i rodziców. Bo inaczej nikt rozsądny nie uwierzyłby, że powszechnie wówczas hodowane rośliny oraz krople przepisywane przez lekarzy m.in. na reumatyzm, bóle żołądka i kolki u dzieci są „zabójczym narkotykiem”, który „zamienia chłopców w bestie w 30 dni”. Walka z marihuaną zapewniła Anslingerowi i jego kolegom ciepłe posady na długie lata, mafii – krociowe zyski ze sprzedaży nielegalnej „trawy”, a producentom sztucznego włókna wyeliminowanie roślinnego taniego rywala, jakim były konopie.

Wobec interesów oligarchów, gangsterów, policjantów i polityków naciskających na prohibicję protest Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego, że delegalizacja pozbawia społeczeństwo jednego z najbardziej obiecujących lekarstw, nie został wzięty pod uwagę. W 1937 r. zdelegalizowano marihuanę, a w ciągu następnych dwóch lat około 3 tys. amerykańskich lekarzy zostało ukaranych za stosowanie leków na bazie tych roślin.

Ilu polskich lekarzy leczyło i leczy konopiami w ukryciu, ilu pacjentów przyjmuje leki konopne, nie wiemy. Wiemy natomiast, że w 2014 r. Dorota Gudaniec, prezeska fundacji Krok po Kroku i mama pięcioletniego Maxa chorego na lekooporną postać padaczki, błagała lekarzy o zastosowanie terapii medyczną marihuaną – skutecznej tam, gdzie inne leki nie pomagały. Odmawiali. Słyszała: „Proszę zrozumieć, my też mamy rodziny”. Taki strach.

Więcej w Zwierciadle 02/2016. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »