Wychowanie: Tablet na raty

Ilustracja: Katarzyna Bogucka

Badania pokazują, że dzieci w wieku przedszkolnym nie ograniczają się tylko do przesuwania palcem po tablecie. One też o elektronicznych gadżetach rozmawiają. I błąd rodziców polega na tym, że tych rozmów nie podejmują – mówi dr Lucyna Kirwil, psycholożka z Uniwersytetu SWPS.

Ilustracja: Katarzyna Bogucka
Ilustracja: Katarzyna Bogucka

reklama

Kiedy rodzice chcą dzisiaj zająć czymś dziecko, wyciągają tablet lub komórkę. To straszny grzech?

Jestem w tej grupie, która nie podnosi larum przeciwko używaniu przez dzieci elektronicznych gadżetów. Gdyby dziecko bawiło się nie tabletem, tylko lalką, toby nas to nie dziwiło. Chcę być dobrze zrozumiana – nie zamierzam gloryfikować elektronicznych gadżetów ani ich zwalczać. Ale mam opór przeciwko magicznemu myśleniu, że oto pojawił się tablet, od którego dziecko może bardzo wcześnie się uzależnić. Ono może się od niego uzależnić tak samo jak od lalki. I w jednym, i w drugim przypadku nawiązuje się pewien rodzaj przywiązania do przedmiotu. Rodzicom tablet służy dzisiaj do tego, do czego służył odtwarzacz wideo pokolenie temu. Wtedy uważano, że nie ma nic złego w tym, że dziecko obejrzy dwa razy bajkę, to mieściło się w normie. Dzisiaj, kiedy widzimy, że dziecko traktuje tablet jako jedyne źródło rozrywki, bardzo się tym niepokoimy.

Więcej w Zwierciadle 11/2015. Kup teraz!

Zwierciadło także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »