Ciepło o zimnie

fotochannels.com

Mroźna pogoda to nie tylko szkoła przetrwania dla skóry. Może też działać jak naturalna terapia odmładzająca i wyszczuplająca. Krótkie pochmurne dni nie muszą być przykrym etapem, który jak najszybciej chcemy mieć za sobą, zgodnie z hasłem „oby do wiosny”. To również czas, którego potrzebujemy na wyciszenie,
odpoczynek i odnowę.

reklama

Kilka lat temu w styczniu zwiedzałam jedno ze słynnych zimowych spa – Blue Lagoon na Islandii. Zadziwiło mnie wtedy, że kąpiącym się w odkrytym basenie ludziom nie przeszkadza zacinający wiatr i lekki mróz. Okazało się, że pobyt w tamtejszym spa przypomina wizytę w saunie – polega na naprzemiennym ogrzewaniu i ochładzaniu ciała. Po kąpieli w gorącej wodzie przechodzi się po pomostach na otwartym powietrzu do łaźni lub sauny. A efekt? Jędrniejsza skóra i więcej energii.

Islandzka „błękitna laguna” przypomina mi się zawsze, kiedy w zimie wychodzę z domu. Zastanawiam się wtedy, czy jest możliwe, by mrozy i śniegi działały podobnie jak krioterapia, dodając nam urody i wzmacniając zdrowie? Co roku na wykładach poświęconych zimowej pielęgnacji dużo mówi się o tym, jak skóra zmaga się z ekstremalnymi warunkami. Niski poziom wilgotności powietrza sprawia, że staje się szorstka, skłonna do podrażnień i uczuleń. Różnica temperatur między ogrzewanymi pomieszczeniami, w których przebywamy, a światem zewnętrznym wynosząca do 40 stopni Celsjusza może powodować pękanie naczynek krwionośnych. Aby uratować skórę, należałoby chyba zapaść w zimowy sen lub emigrować na Wyspy Kanaryjskie!


Chłodna aura

Zimą naturalne światło ma niebieską poświatę. Zimny odcień ma również najczęściej sztuczne oświetlenie biur. – Dlatego właśnie teraz jest pora na zmianę podkładu – mówi Sergiusz Osmański, wizażysta, dyrektor artystyczny marki Sephora. – Wiosenno-letnie fluidy zawierające żółte pigmenty mogą sprawić, że cera wyda się ziemista i zmęczona. Należałoby je wymienić na podkłady z większą domieszką pigmentu różowego. Co sprawdza się najlepiej? Makijaż w odcieniach złota i beżu rozświetla twarz. Róż nałożony na kości policzkowe ożywia kolor cery, a błyszczyk dodaje świeżości i nawilża usta.


Czy zima ma jednak same minusy? Naukowcy, lekarze i terapeuci twierdzą, że nie. Niskie temperatury hartują organizm, stabilizują ciśnienie krwi, przyspieszają przemianę materii i eliminację toksyn. Pomagają też zwalczyć obrzęki i dodają skórze jędrności. Zmiany temperatur mogą działać podobnie jak opracowane przez kosmetologów odmładzające zabiegi. Zima jest też najlepszą porą na zabiegi likwidujące przebarwienia czy popękane naczynka.

Plusy minusa

120 tysięcy Finów zażywa regularnie avantouinti, czyli kąpieli w przeręblach. Wedle entuzjastów tej ekstremalnej terapii zanurzenie się w lodowatej wodzie usprawnia krążenie krwi, chroni przed depresją i zwiększa odporność organizmu. Na szczęście, aby skorzystać z dobrodziejstw zimy, nie musimy zapisywać się do klubu morsów. Wystarczy codziennie pójść na spacer, a podczas urlopu wybrać się na narty lub łyżwy.

– Ruch na świeżym powietrzu polepsza krążenie krwi i limfy – tłumaczy dr nauk med. Barbara Pytrus-Sędłak, specjalista dermatolog. – Dzięki temu tkanka tłuszczowa spalana jest szybciej. W dodatku zimowe sporty mobilizują do pracy mięśnie w tych partiach ciała, które najczęściej są dotknięte cellulitem.

Po zimowym spacerze skóra wygląda świeżo, mniej widoczne stają się też obrzęki i cienie pod oczami. – Mróz działa w tym przypadku podobnie jak zimny okład, który tak lubią nasze powieki – wyjaśnia dr Pytrus-Sędłak.

Niskie temperatury powodują naprzemienne kurczenie i rozszerzanie się naczyń krwionośnych w skórze twarzy. – Może to poprawiać elastyczność naczynek, pobudzać ukrwienie i przyspieszać procesy regeneracyjne w skórze. Przecież na tej zasadzie opiera się technika krioliftingu! – mówi dr Pytrus-Sędłak. – Jednak zbyt długie i częste poddawanie skóry takiej „gimnastyce” może jej szkodzić, prowadzić do powstania trwałego rumienia i powodować pękanie naczynek. Czyli: spacer na mrozie – tak, całodzienna wyprawa w góry – raczej nie.

 

W chłodne dni w ochronnym płaszczu skóry powstają dziury: zmniejsza się bowiem wydzielanie natłuszczających substancji. Dlatego krem na dzień powinien nie tylko zatrzymywać w skórze wodę, ale również uszczelniać jej ochronną warstwę lipidową. Działają tak kosmetyki ze specjalnych zimowych linii. Nie musimy jednak koniecznie zmieniać kremu, jeśli ten, którego używamy, dobrze nawilża i natłuszcza cerę. Tłuste i ciężkie preparaty lepiej zarezerwować na długie spacery lub dni na nartach, kiedy skóra jest bardziej narażona na działanie wiatru i mrozu. Zimą szczególnej wagi nabiera pielęgnacja nocna, bo pomaga skórze zregenerować się po dniu w trudnych warunkach. Warto zainwestować w dobry krem, a także w nawilżającą i kojącą podrażnienia maseczkę. Należałoby natomiast ograniczyć stosowanie preparatów, które osłabiają ochronny płaszcz skóry – pilingów i złuszczających naskórek kosmetyków na bazie kwasów AHA.

Przerwa techniczna

Krótki dzień, szaruga, brak słońca? To doskonałe warunki do wykonania wielu zabiegów dermatologicznych. – Zwykle mamy czas na przeprowadzenie całej kuracji, zanim znowu pojawi się ostre słońce – mówi dr Joanna Buchowicz, dermatolog estetyczny. – Oczywiście, pod warunkiem, że nie wybieramy się do ciepłych krajów.

Jakie zabiegi warto zaplanować na zimę? – Z całą pewnością terapie laserowe usuwające przebarwienia i blizny,
a także mikrodermabrazję oraz fotoodmładzanie – odpowiada dr Buchowicz. – Jest to również idealna pora na zamykanie popękanych naczynek na nogach, bo zdążymy przeprowadzić całą serię zabiegów w czasie, kiedy nosimy rajstopy czy spodnie.


Twarz pod filtrem

Zimą nieco zmniejsza się intensywność promieniowania UVB odpowiedzialnego za oparzenia słoneczne. Natomiast promieniowanie UVA powodujące uszkodzenia głębszych warstw skóry działa z prawie równym natężeniem przez cały rok. Wybierając się w góry, powinniśmy pamiętać, że im wyżej, tym słońce oddziałuje silniej, także od dołu, bo śnieg odbija wiązkę światła. Ochronę skórze narażonej na ekstremalne warunki zapewnią kremy z wysokim filtrem (co najmniej SPF 30). W warunkach miejskich wystarczy stosowanie kremu na dzień z faktorem ochronnym SPF 15.

Jeśli mamy w planach trwałą depilację laserową lub zabiegi modelujące sylwetkę, warto poddać im się właśnie teraz.


– Coraz więcej kobiet zgłasza się na takie zabiegi w zimie – mówi dr Buchowicz. – Dzięki temu nie wpadają w panikę wiosną, gdy na rozpoczęcie wielu kuracji jest już za późno.

W kokonie

Zimą zwykle łatwiej wygospodarować trochę czasu na uprzyjemnienie sobie życia – kilkunastominutową ciepłą kąpiel czy relaksujący masaż. Sezonowe kosmetyki z wyciągami z imbiru, kardamonu, cynamonu, goździka czy rozmarynu kuszą rozgrzewającymi aromatami. Moje ulubione, przedłużające się w nieskończoność gorące kąpiele są niestety na czarnej liście dermatologów, bo osłabiają organizm i przesuszają skórę.

Jak się rozgrzać w chłodny dzień? – Polecam zabiegi z użyciem ciepłych olejków – mówi Joanna Stajszczak-Szkopowicz, aromaterapeutka, właścicielka jednego z warszawskich salonów spa. – Stosowane są zarówno w masażu klasycznym, jak i w masażu z elementami shiatsu i refleksologii.

Zziębnięte dłonie i stopy rozgrzewa masaż tajski poprzedzony ciepłą kąpielą stóp lub maseczką parafinową dłoni. Jest dużo energiczniejszy od klasycznego. Przysłużą się nam też masaże z dodatkiem np. olejku esencjonalnego z goździka, które usuwają napięcie mięśni.

– Zimą pięć razy więcej osób zapisuje się na masaże ciepłymi kamieniami, które rozgrzewają i zwiększają odporność organizmu – mówi Joanna Stajszczak-Szkopowicz. – Inny typowo sezonowy zabieg to masaż ciepłymi stemplami. Maczane w rozgrzanym olejku woreczki napełnione są dzikim ryżem, który świetnie trzyma ciepło. Do ryżu dodaje się olejki eteryczne lub przyprawy przypominające zioła do grzańca czy aromaty do piernika.

Otuleni rozgrzewającymi zapachami i pochłonięci zimowymi przyjemnościami ani się obejrzymy, jak znowu przyjdzie ciepła pogoda. Bo przecież, jak pisał Marc-Antoine Desaugiers, twórca pełnych humoru piosenek i komedii z przełomu XVIII i XIX wieku, „radość i zdrowie zmieniają zimę w lato”.                     

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »