Dlaczego „rumiany” nie oznacza „zdrowy”?

fot. iStock

Wiele z nas, myśląc o problemie rozszerzonych naczynek, przed oczami widzi sieć widocznych, czerwonych kreseczek na jasnej skórze. Tymczasem stan ten jest zaawansowaną postacią problemu z naczynkami. Od czego się zaczyna i jak temu zapobiegać?

Od rumieńców do pękających naczynek

W bajkach i powieściach cnotliwe panny „oblewały się rumieńcem” pod wzrokiem ukochanego. Rumieniec – wyraz zawstydzenia i cnoty – to, medycznie patrząc, nic innego jak rumień napadowy (inaczej emocjonalny), czyli miejscowe zaczerwienienie, które pojawia się nagle, pod wpływem silnych emocji, skoku temperatury, alkoholu czy ostrych przypraw. I jest niczym innym jak wadliwie funkcjonującą siecią delikatnych naczynek. Ale rumień to nie tylko jeden widoczny objaw pojawiającego się problemu z kruchością naczynek. Początkowo trwałe zmiany mogą być widoczne również punktowo. Z czego to wynika? Sieć drobnych naczyń krwionośnych to precyzyjna konstrukcja, która w zależności od sytuacji może się rozszerzać lub zwężać regulując w ten sposób przepływ krwi. Ta niezwykła konfiguracja dostarcza tlenu i składników odżywczych, dzięki którym nasza skóra wygląda zdrowo. Gdy „struktura sieci” szwankuje, pojawiają się teleangiektazje.

Warto wiedzieć, że chociaż na początku rumień mija, a punktowe zmiany są mało widoczne, z czasem jednak mogą utrwalić się i objąć większe partie twarzy i ciała. Skóra wówczas jest stale zaczerwieniona, a naczynia krwionośne są widoczne w postaci siateczki czerwonych linii. Do tego dochodzą subiektywne odczucia pieczenia, rozgrzania, a skóra staje się wrażliwsza i skłonna do podrażnień.

K jak Koniec problemów z naczynkami

Wiemy już, że początkowych objawów nie należy ignorować, tylko zadziałać jak najszybciej. Czego zatem szukać na aptecznych półkach z dermokosmetykami?

Pierwszym składnikiem, który powinniśmy wziąć pod uwagę, jest witamina K. Kojarzona z lekcji biologii z procesem krzepnięcia krwi, przyspiesza proces wchłaniania się podskórnych siniaków, popękanych naczynek i zaczerwienień. Zastosowana w kremie, pobudza aktywność substancji odpowiedzialnych za proces krzepnięcia krwi, dzięki czemu następuje szybsze uszczelnienie uszkodzonego naczynia krwionośnego, zatrzymanie wypływu krwinek, a przez to zmniejszenie widoczności zaczerwienień. W efekcie poprawiony zostaje koloryt skóry, a zasinienia rozjaśnione.

Krem z witaminą K polecany jest do stosowania na skórę z objawami napadowego rumienia, problemem teleangiektazji, cieni pod oczami, siników, a także jako preparat przygotowujący skórę do zabiegów medycyny estetycznej i środek łagodzący po zabiegach. Dermokosmetyk zawierający witaminę K (zarówno punktowy, jak i do stosowania na większe partie skóry) może być stosowany codziennie, a jedynym przeciwwskazaniem do stosowania preparatu jest nadwrażliwość na witaminę K i jej pochodne, dlatego też przed pierwszym użyciem zawsze warto wykonać próbę uczuleniową.

H jak Hamowanie stanu zapalnego

Drugą obok witaminy K substancją, która sprawdzi się w pielęgnacji skóry z problemem naczynek  jest hesperydyna. Skutecznie hamuje aktywność hialuronidazy czyli enzymu przyczyniającego się do rozpadu kwasu hialuronowego, działając przeciwzapalnie i ochronnie. Wielofunkcyjność hesperydyny przejawia się m.in. we właściwościach przeciwzapalnych, ochronnych, normalizujących przepuszczalność naczyń. Witamina K i hesperydyna tworzą uzupełniający się wzajemnie duet minimalizujący widoczność zmian naczyniowych i przeciwdziałający rozwojowi problemu.