Endorfiny w słoiczku

123RF.com

Kiedy jesteśmy szczęśliwe, w naszym organizmie buzują endorfiny. Znoszą ból, poprawiają nastrój, działają o wiele lepiej niczym antydepresanty.To właśnie one odpowiadają za euforię towarzyszącą początkowemu okresowi zakochania. Czy można je zamknąć w kremie?
Endorfiny to hormony peptydowe wywołujące zmiany euforyczne oraz tłumiące odczuwanie bólu. Ich wydzielaniu sprzyja miłość, czekolada, sport czy śmiech.

reklama

Dzięki nim poprawia się krążenie, organizm jest lepiej dotleniony, nasilają się procesy odnowy komórkowej, a cały organizm – w tym też nasza skóra – o wiele wolniej się starzeje. Nic więc dziwnego, że przemysł kosmetyczny zainteresował się nimi.

Roślinna sprawa endorfin

Wyobraź sobie, że od razu, gdy nakładasz krem na skórę, humor Ci się poprawia, a problemy znikają jak za dotknięciem magicznej różdżki. Idea, by kremem uszczęśliwiać kobiety, jest bardzo szlachetna, ale niestety pojawił się pewien problem. Tym problemem jest stojąca na straży przemysłu kosmetycznego ustawa, która zabrania dodawania do kosmetyków jakichkolwiek substancji pochodzących z ludzkiego organizmu. Tak więc zaczęto szukać w świecie roślin substancji o podobnym działaniu.

W kosmetyce zamiast endorfin najczęściej stosuje się bioflawonoidy czy tefrolinę. Związki te pobudzają mikrokrążenie krwi, ułatwiają przenoszenie tlenu, nasilają działanie witaminy C, rozświetlają skórę, ale nie działają tak mocno jak ludzkie hormony.

O takich składnikach często się mówi, że są prekursorami endorfin. Znaczy to, że związki te mają pobudzać produkcje naszych własnych endorfin, ale nie do końca wiadomo, czy rzeczywiście tak się dzieje.

Marketing czy emocje?

Czy używanie kremu może poprawić humor? Oczywiście, że tak, ale to magiczne działanie to zazwyczaj zasługa nie prekursorów endorfin. Zacznijmy od zapachu – wiadomo, że piękna woń jest w stanie poprawić nam humor. Dlatego też nasze kosmetyki zawierają specjalnie dobrane substancje zapachowe, które wpływają na nastrój.

Kiedy wiemy, że robimy coś dla siebie, dbamy o wygląd i ciało, od razu mamy lepszy humor. A używając kosmetyków, najczęściej tak się czujemy.

Jest jeszcze efekt placebo – kiedy producent kosmetyku zapewnia nas, że, używając konkretnego kremu, będziemy szczęśliwsze, to zaczynamy w to wierzyć. Zatem dopóki będziemy czerpać z tego przyjemność, dopóty aplikacja ulubionego kremu na pewno poprawi nam nastrój.