Kiedy wyprysk nie jest trądzikiem

fot.123rf

Jeśli nie trądzik, to co?

reklama

Najczęściej trądzik jest mylony z zapaleniem mieszka włosowego, za który mogą być odpowiedzialne gronkowce lub paciorkowce. Do zakażenia dochodzi w skutek mikrourazu np. podczas golenia czy depilacji. W takim wypadku wykwity tworzą się w ciągu kilkunastu godzin, mogą sprawiać ból, piec i swędzieć. W leczeniu stosuje się antybiotyki, między innymi neomycynę i tetracykliny. Inne odmiany tego schorzenia to m.in: figówka gronkowcowa, niszczy mieszki włosowe, leczy się trudno i długo, a także czyrak – bardzo bolesna zmiana ropna często wymagająca nacinania i powodująca martwicę mieszka. Inne zakażenia bakteryjne to np. niebezpieczna róża, wywołana przez paciorkowce, w przebiegu której dochodzi do głębszego miejscowego zakażenia skóry, a nawet tkanek podskórnych. Okolica jest zaczerwieniona, ciepła, czasem tworzą się pęcherze wypełnione krwią i ropną wydzieliną. Liszajec zakaźny to zaś najczęściej występujące ropne powierzchowne zapalenie skóry. Są to pęcherze, krosty i nadżerki pokryte żółtymi strupami. Jakby tego było mało, to są jeszcze inne choroby, które mogą dawać podobne objawy np. zespół skóry oparzonej gronkowcem albo infekcja pasożytem skóry. W naszym regionie bardzo rzadko spotykane, ale dobrze znane w krajach afrykańskich, Azji i Ameryce Południowej.

Skąd się wzięły te bakterie na mojej twarzy?

O to często pytają pacjenci, którzy dowiadują się, że za ich problemami stoi całkiem inna bakteria, niż dotąd myśleli. Skąd na twarzy biorą się paciorkowce i gronkowce żyjące w glebie lub w jelicie grubym? Escherichia coli, czyli pałeczka okrężnicy lub niebezpieczna Pseudomonas aeruginosa (pałeczka ropy błękitnej), a nawet przerażająca Staphylococcus aureus – gronkowiec złocisty? Sami je tam umieściliśmy. Na naszych dłoniach codziennie przenosimy miliony różnych drobnoustrojów. Bardzo obrazowo udowodniła to mikrobiolog Tasha Sturm, publikując zdjęcie kolonii bakterii wyhodowanych z odbicia dłoni 8-latki na specjalnej pożywce. Niesamowity obraz, jaki się ukazał, to wytwór milionów bakterii zamieszkujących ludzką skórę, nie tylko tych, bytujących tam na co dzień, ale także potencjalnie chorobotwórczych. I nic w tym dziwnego. Namnażaniu obcych organizmów na skórze sprzyjają: używanie kremu w słoiczku zamiast z tubki, rzadkie zmienianie pościeli, nie mycie pędzli do makijażu i – przede wszystkim – zapominanie o myciu rąk, które dotykały wcześniej klamek, poręczy, uchwytu w autobusie, czy pieniędzy i telefonu. Wystarczy wspomnieć, że w 2014 roku grupa naukowców z Nowego Jorku na banknocie dolarowym odnalazła DNA 3000 gatunków bakterii, a niektóre szczepy bakterii potrafią przeżyć na naszym telefonie nawet kilka tygodni. Jest się czego bać.

Z każdym wykwitem do specjalisty

Niebagatelne znaczenie w walce ze wszelkimi rodzajami wyprysków mają zabiegi kosmetyczne. Chodzi głównie o to, aby skórę regularnie złuszczać, odżywiać i wygładzać. – W leczeniu skupiamy się na podawaniu leków oraz wykonujemy serię zabiegów z wykorzystaniem kwasów i peelingów enzymatycznych uzupełniających terapię. Dzięki zabiegom skóra będzie odpowiednio nawilżona, przebarwienia zrównają się z kolorytem skóry, a ewentualne blizny ulegną spłyceniu – tłumaczy kosmetolog.

Do najczęściej stosowanych zabiegów w przypadku wyprysków, ze względu na silne właściwości oczyszczające i antybakteryjne zalicza się peelingi kwasem migdałowym, pirogronowym, salicynowym i azelainowym. Polecana jest też mikrodermabrazja korundowa z wykorzystaniem lasera biostymulacyjnego, gdzie złuszczanie naskórka następuje w sposób mechaniczny lecz całkowicie bezboleśnie. Szybszą regenerację wspomaga światło lasera o odpowiedniej długości fali.

Dzięki zastosowaniu antybiotykoterapii, dopełnionej odpowiednio dobranymi zabiegami pielęgnacyjnymi, można skutecznie pozbyć niebezpiecznych mikroorganizmów. Aby nie musieć tego przechodzić i uniknąć poważniejszych konsekwencji, warto pamiętać też o bardzo prostej codziennej czynności – myciu rąk.