Krótka fryzura – od „ofiary” do chłopczycy

Wesley/ Hulton Archive/ Getty Images / Flash Press Media / Fryzjer Olivier i model woskowy Twiggy w Madame Tussauds

Jeszcze sto lat temu więcej kobiet wolałoby sobie dać obciąć rękę niż włosy. Długie, upinane w misterne koki były symbolem kobiecości, powodem do dumy oraz natchnieniem dla poetów i malarzy.

reklama

Jeśli kobieta mogła na nich usiąść był to znak, że osiągnęły odpowiednią długość. Decyzje o ich obcięciu  wynikały albo z powodu choroby, albo z biedy. Naturalne włosy były w cenie, a perukarze słono za nie płacili. 

Dziecię Rewolucji  

Gdy w 1789 roku wybuchła Rewolucja Francuska, jej wrogów,wśród których było wiele kobiet, pozbawiano głów używając „humanitarnego” narzędzia opatentowanego przez dr Guillotin. 

Szyja ofiary musiała być dobrze widoczna, aby gilotyna mogła szybko wykonać swoje zadanie. Dlatego arystokratkom skazanym na taką śmierć obcinano włosy w charakterystyczny sposób: z tyłu na szyi były one bardzo krótkie, natomiast z przodu dłuższe, spadające puklami na czoło. Z czasem tego typu fryzurę zaczęto nazywać: à la Victimei wiele kobiet dobrowolnie zaczęło się tak nosić, aby w ten sposób oddać hołd ofiarom Rewolucji. Dodatkowo fryzurę smarowano oliwą, aby włosy ładnie przylegały do głowy i pięknie błyszczały.

Teresa jak Tytus

Na przełomie XVIII i XIX wieku w modzie kobiecej pojawiły się jeszcze dwie krótkie fryzury: „na Tytusa” i „na Caracallę”. Tę pierwszą miała jakoby wylansować niedoszła ofiara rewolucyjnego terroru-Teresa Tallien.  Gdy została osadzona w więzieniu i czekała na wykonanie wyroku, nie miała jak kontaktować się ze swoim ukochanym mężem. Wpadła więc na pomysł, aby kosmyk po kosmyku obcinać swoje długie włosy i przez więzienne okno spuszczać mu na nich listy. Gdy szczęśliwie uniknęła gilotyny i została wypuszczona na wolność, po długich włosach pozostały tylko krótkie, postrzępione kosmyki. Ta fryzura jednak nie odjęła jej uroku, tylko upodabniała ją  do popiersia rzymskiego cesarza Tytusa, a ponieważ w tym czasie wszystko co nawiązywało do starożytności było w cenie, owa fryzurka à la Titus szybko znalazła rzesze naśladowców i to nie tylko wśród pań, ale też i panów. 

Następnym przebojem stała się fryzuraà la Caracalla, nawiązująca do uczesania, które znane było z popiersia rzymskiego cesarza. W tym wypadku krótkie włosy układano w gęste, kręcone pukle, miękko okalające twarz.  Warto przy tej okazji dodać, że moda na krótkie fryzury przyczyniła się do popularności turbanów, które na małej i zgrabnej główceprezentowały się świetnie.

Matrona podlotkiem

Pomimo, iż w początkach XIX wieku sporo pań, szczególnie tych młodszych, ścięło włosy i wystylizowało się na rzymskich imperatorów, to bardzo szybko owe sploty złożone na „ołtarzu mody” zaczęto z powrotem zapuszczać. Przez całą resztę XIX i początki XX wieku długie włosy,najlepiej takie jak te na słynnych portretach Franza Xaviera Winterhalteraprezentuje cesarzowa Sissi,były w cenie.

Na początku XX wieku niektóre aktorki (jak Francuska –Polaire) czy też emancypantki odważyły się skrócić włosy do ramion. Uległo to zmianie w 1909 roku, gdy polski fryzjer pochodzący z Sieradza-Antoni Cierplikowski, we Francji znany jako-Antoine, obciął włosy słynnej aktorce EveLavallière. W okresie, gdy kobiety nosiły ciężkie koafiury upinane na włosianych podkładkach, owa 40-letnia dama miała zagrać młodziutkiego podlotka w sztuce zatytułowanej „Osioł Buridana”. Antoine miał za zadanie odmłodzić jąw jakiś sposób. Inspiracją nowej fryzury mistrza była dziewczynka, z włoskami obciętymi krótko do ucha i przewiązanymi szeroką wstążką.  Krótka,  awangardowa fryzura rzeczywiście odmłodziła aktorkę,lecz  nie zdobyła od razu powszechnego uznania.  W tym okresie zdecydowało się na nią jeszcze niewiele pań, lecz był to impuls, który wprawił w ruch ducha zmian…

Chłopczyca pana Margueritte

Prawdziwy szał na krótkie fryzury przyszedł w latach 20. XX wieku. A wszystko zaczęło się od bohaterki powieści francuskiego pisarza Victora Margueritte`a z 1922 roku,„La garçonne”- czyli „Chłopczyca”. Owa młoda panna nosząca krótką fryzurę z grzywką i włosami wygolonymi na karku, wyzwolona i żyjąca po swojemu, stała się w tym okresiewzorem dla tysięcy kobiet!

Zaczęły one ścinać włosy, nie zawsze z korzyścią jak miało to np. miejsce w przypadku  Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej, której gęste, długie, popielate włosy zasłaniały garbate plecy.  Moda „na krótko” bardzo szybko stworzyła wiele różnych wariantów, a jednym z popularniejszych było uczesanie à la Eton Boy –czyli włosy zaczesane gładko na tył głowy, wygolone na karku, z asymetrycznym przedziałkiem, dokładnie tak jak u chłopców z owej elitarnej szkoły.

Dekadę później krótkie włosy były znowu passé . Taki stan trwał aż do roku 1964, kiedy to londyński mistrz grzebienia-Vidal Sassoon ostrzygł na krótko włosy projektantce mody Mary Quant. Owa rewolucyjna, geometryczna fryzura najlepiej pasowała do lansowanych przez nią mini-spódniczek oraz ideału kobiety-gałązki, który w tym okresie uosabiała Twiggy, również nosząca włosy ledwie sięgające ucha.

Dzisiaj „chłopczyce” są znowu w modzie. Krótka fryzura potrafi nie tylko odmłodzić, lecz również dodaje lekkości i zadziorności. Jest wygodna, bo układanie krótkich włosów nie zabiera zbyt wiele czasu.

Drogie Panie, może na wiosnę warto zmienić fryzurę…? 🙂