„Muszę to mieć!” O wyprzedażach słów kilka

fotochannels.com

Nawet prowadząc ascetyczny styl życia, tj. polegający na zaspokajaniu prawdziwych potrzeb, a nie sztucznie wywołanych odruchów konsumenckich, w okresie wyprzedaży z czystym sercem możemy dać się porwać zakupom. Pod warunkiem, że zrobimy to z głową.

reklama

Trudno mieszkając w mieście uciec od informacji, że właśnie nadszedł ten szalony czas, w którym producenci ujawniają prawdziwą wartość swoich towarów. Polska od morza po góry zaklejona jest wówczas banerami, plakatami, a te z kolei przywołują, nawołują i kuszą. Zapewne większość z nas pójdzie tą drogą i dojdzie nią do centrum handlowego. Niejedna z nas wróci stamtąd z naręczem nie do końca przemyślanych (ale przecież takich okazyjnych!) zakupów. Jako że ludzie mają tendencje do oszukiwania także i samych siebie, przeczytaj koniecznie, jak nie dać się zwieść… samej sobie właśnie.

Stać mnie, a co!

Fantazja ułańska Cię nie opuszcza? Karty kredytowe i inne zdeponuj lepiej w domu, a na zakupy zabierz odliczoną gotówkę. Prosty sposób na uniknięcie kompulsywnego wydawania i późniejszego zadręczania się wyrzutami sumienia.

Przyda się!

Siedemnasta bluzka w poziome paski? Nie wiedzieć czemu uwielbiamy kupować ubrania niemal identyczne do tych, które wiszą już w naszych szafach. Rozumiem przywiązanie do fasonu, w którym czujemy się dobrze, ale może warto zapytać siebie: „czy to jest mi naprawdę potrzebne?” Zwłaszcza, jeśli jest to towar wątpliwej jakości – nie łaś się na cenę, pomyśl, jak będzie wyglądać ta rzecz po kilku praniach.

O! To bardzo modne!

Pytanie czy będzie modne również w następnym sezonie. Uważaj na ekstrawaganckie kroje, bo najczęściej są pomysłem chwilowym. Inna sprawa, że zwykle lepiej wyglądają na szalonych gimnazjalistkach. Ty zainwestuj w klasykę. Płaszcz-trencz, baleriny, parka – ich fasony w niemal tej samej formie przetrwały dekady i wciąż się sprawdzają. Chyba, że masz pojemną szafę, która przetrzyma impas i pozwoli ciuchowi na wielki come back w stosownym czasie.

To jest „tylko trochę” za małe!

Obiecujesz sobie, że do lata schudniesz trzy rozmiary i na zachętę kupujesz za małe spodnie? Chyba nie tędy droga. Najpierw schudnij, potem (w nagrodę!) kup nowe ubrania. Jeśli w przypływie zakupowego szału kupiłaś bez mierzenia niepasujące ciuchy – nie trać wiary. Popularne sieciówki przyjmą towar, nawet z przeceny, jeśli tylko nie zerwałaś metki. W pozostałych sklepach spróbuj porozmawiać ze sprzedawczynią, to od jej dobrej woli zależy czy uzna zwrot. Ubrania z ukrytą wadą możesz reklamować mimo przeceny.

W godzinkę się wyrobię!

Nie łudź się, że zrobisz udane zakupy w weekend, albo korzystając z wolnego czasu między pracą, a dojściem do domu. Najprawdopodobniej zobaczysz wtedy w sklepach dantejskie sceny, które zniechęcą cię do kupowania czegokolwiek. Późnym popołudniem i pod koniec dnia sklepy wyglądają jak plac boju, ubrania niejednokrotnie walają się po ziemi, kolejki do przymierzalni i kas ciągną się jak pod wyciągiem narciarskim w sezonie. Poświeć wolne przedpołudnie w ciągu tygodnia, a najlepiej jeszcze przed wyprzedażą wybierz się do sklepów na rekonesans. Upatrzone ubrania przymierz, potem tylko poluj na przecenę. Czysta satysfakcja.

MUSZĘ TO MIEĆ!

Guzik prawda. Nic nie musisz.