Na głowie Marii Antoniny

Hulton Archive/Stringer/Getty Images/ Flash Press Media / Portret Marii Antoniny z fryzurą typu "pouf"

Szybko – to najpopularniejsze słowo naszych czasów, w których prym wiodą: organizer, telefon komórkowy i zegarek. Fryzura też ma być prosta, żeby można ją było szybko ułożyć a najlepiej, żeby sama się szybko „zrobiła”. Dawniej było jednak inaczej. Wielkie damy poświęcały długie godziny na modelowanie, trefienie i zdobienie swych koafiur. Najsłynniejszą z nich był tzw. „pouf”- czyli spuchnięty.

reklama

Jedna z najsłynniejszych fryzur w historii sztuki fryzjerskiej, która szczególnie w XVIII wieku cieszyła się wielką estymą, była wspólnym dzieckiem Rose Bertin i Léonarda. Bertin przeszła do historii ubioru jako jedna z pierwszych kreatorek mody, która stylizowała stroje Marii Antoniny i jej przyjaciółek, a Monsieur Léonard  był znany jako kreator niezwykłych fryzur francuskich aktorek i arystokratek. To właśnie ten duet wiosną 1774 roku zaprezentował fryzurę, która miała stać się symbolem szalonych i beztroskich lat życia Marii Antoniny na Wersalu.  

Pierwszy „pouf” został zaprojektowany  jednak nie dla królowej, ale dla księżnej de Chartres, która w ten sposób postanowiła uczcić narodziny swego syna. Owa strzelista fryzura bardzo spodobała się Marii Antoninie, więc jej przyjaciółka zapoznała ją z autorami tego dzieła, którzy potem swoje projekty tworzyli już wyłącznie dla królowej. To ona zawsze jako pierwsza prezentowała najnowsze pomysły Bertin i Léonarda, podczas gdy oni mogli je potem sprzedawać innym damom (zwykle z dwutygodniowym opóźnieniem).

Cechą charakterystyczną tej fryzury były rozmiary. „Pouf” był bardzo wysoki (sięgał nawet 1,5 wysokości!) i dość pękaty, potocznie mówiąc spuchnięty. Jak je upinano?

Podstawę uczesania stanowił tzw. „chinion”- czyli worek wypchany np. bawełną. Worek ten mocowano na czubku głowy za pomocą długich szpilek, które często wbijały się w skórę głowy. Tę bazę zasłaniano włosami, które zaczesywano do góry. Gdy dama nie miała zbyt gęstej czupryny można było posłużyć się treskami. Gdy włosy były już upięte, ich końce  zwijano w loki za pomocą rozgrzanych metalowych prętów, a następnie całą fryzurę nacierano tłustą pomadą. Robiono to po to, by włosy trzymały się owego worka i zachowały odpowiedni kształt. Na koniec całą fryzurę obficie posypywano pudrem robionym np. z mąki kartoflanej. Pudry były często kolorowe po to, aby fryzura harmonijnie współgrała z resztą toalety. 

Tworzenie takiej fryzury trwało kilka dobrych godzin, dlatego panie najczęściej przed udaniem się spać nakładały na nią specjalny ochronny czepiec lub po prostu owijały ją kilkakrotnie delikatną gazą lub tiulem. Spać szły w pozycji półleżącej i na wysoko ustawionych poduszkach.

Fryzur w stylu „pouf” nie traktowano jednak jako ekstrawaganckich pomysłów znudzonych mieszkanek Wersalu, pełniły one inne ważne funkcje. Dzielono je na dwie grupy: „pouf au sentiment” i „pouf à la circonstance”. Tym pierwszym wyrażano różne uczucia, a tym drugim upamiętniano różne istotne wydarzenia. Służyła do tego wymyślna dekoracja, którą garnirowano owe niebotyczne konstrukcje. Najsłynniejsza fryzura duetu R &L miała upamiętnić zwycięstwo francuskiej fregaty „La Belle Poule” odniesione nad Anglikami w czerwcu 1778 roku, w czasie amerykańskiej wojny o niepodległość. Wtedy na głowie Marii Antoniny spoczął miniaturowy model owego statku, a jej włosy zostały ułożone w ten sposób, że tworzyły naturalne fale, na których mogła kołysać się niezwyciężona jednostka. W ten sposób narodził się słynny „pouf à la Belle Poule”- symbol szalonych lat 70. XVIII wieku we Francji.     

Kariera napuchniętych fryzur zakończyła się w początkach następnej dekady, miało to związek z ogromnymi kosztami jakie pochłaniały oraz z modą na skromne stroje i fryzury w stylu angielskim, jak również z faktem, że Maria Antonina z rozbawionej kobietki przemieniła się w czułą matkę. I choć ostatnie „poufy” wyszły z mody ponad 130 lat temu, to czasem można je spotkać i we współczesnym świecie, np. w pewnej reklamie znanej sieci telefonicznej……

Osobiście, gdybym żyła w czasach Marii Antoniny, to nad „poufy” przedkładałabym skromne fryzury w stylu angielskim. Jednak jedno trzeba podkreślić, owe „napuchnięte” koafiury były nie tylko zwykłą fryzurą, a wspaniałym arcydziełem, które tworzono nie za pomocą pędzla czy dłuta a grzebienia i pomady.