Pani parasolka

fotochannels.com

Znano ją na Bliskim i Dalekim Wschodzie, w Europie a nawet Ameryce, już w starożytności noszono ją nad głowami faraonów, rzymskich cesarzowych a potem papieży i europejskich monarchiń. Nie zawsze miała chronić przed deszczem lub słońcem, czasem mogła służyć innym bardziej brutalnym celom….

reklama

  „Zacienione miejsce” na patyku

W języku angielskim słowo: „umbrella” oznacza sprzęt chroniący wyłącznie przed deszczem, natomiast termin: „parasol” odnosi się do lekkiego, delikatnego „przyrządu”, używanego najczęściej przez kobiety, a chroniącego wyłącznie przed słońcem. Takiego rozróżnienia dokonano w XIX wieku, w Europie. Słowo „umbrella” pochodziło od łacińskiego  wyrazu: „umbracullum”, co dosłownie znaczy „zacienione miejsce”. Relatywne jest znaczenie słowa „parasol”, oznacza dosłownie: „ochrona przed słońcem”.  Owe wyrazy o łacińskich korzeniach są jedynie dowodem na to, że w starożytnym Rzymie popularne były przyrządy chroniące przed słońcem, deszczem natomiast specjalnie się nie przejmowano.  

Te rzymskie, a raczej etruskie wynalazki (bo Rzymianie mieli je zapożyczyć od tego ludu) były wykonywane ze skór zwierzęcych, na drewnianym szkielecie i takiejże samej rączce. Niestety nie można ich było składać, za to – w zależności  potrzeby  – dawały się obniżać lub podwyższać. Podobne parasole miały być też znane w starożytnej Grecji, gdzie nazywano je: „skiadeion”,  ale nosiły je ze sobą tylko kobiety. Natomiast w starożytnym Egipcie wykonywano parasole z liści palmowych lub kolorowych, farbowanych piór, które za faraonem nosili jego służący.

Od deszczu peleryna, od słońca parasol

W późniejszym okresie w Europie sprzęty na wzór  starożytnego  umbracullum nie cieszyły się popularnością. Od deszczu miała chronić gruba, wełniana peleryna noszona nad głową, a od słońca  kapelusz lub chustka. Co ciekawe w  kolekcjach tzw. mirabilów  przywożonych do Europy przez kupców lub zakonników z  terenów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, często obejrzeć można było chińskie lub japońskie parasolki robione z papieru ryżowego, pokryte laką lub woskiem, pięknie zdobione, z rzeźbioną rączką.

Idąc za trendem, od połowy wieku XVII w Anglii i Francji, na fali zainteresowania  sztuką i kulturą Chin, zaczęto używać dużych i dość ciężkich okrągłych parasolek osadzonych na długim bambusowym kijku, obszytych dookoła frędzelkami.  Były one wykorzystywane zarówno przez kobiety jak i mężczyzn, a ich celem była ochrona przed słońcem.

Dodatek do „polonezki”

W 1710 roku Francuz Jean Marius wynalazł składaną parasoleczkę, którą można było wkładać w specjalny pokrowczyk, a była ona tak mała, że mogła zmieścić się w kieszeni. Dzięki temu zabiegowi parasolka stała się w wieku XVIII  obok wachlarza bardzo popularnym dodatkiem do stroju damskiego.  Słynna Madame de Pompadour, faworyta Ludwika XV, do swych jedwabnych sukni lubiła nosić ową malutką parasoleczkę ozdobioną scenami  w stylu chińskim.  Po pierwszym rozbiorze Polski we francuskiej modzie damskiej pojawił się specjalny rodzaj sukni, tzw. à la polonaise . Była to podpinana u góry spódnica , którą z tyłu za pomocą specjalnych sznureczków można było ściągnąć i podzielić na trzy części, np. dwa skrzydła i ogon, co miało nawiązywać do potrójnego rozbioru naszego kraju. Owe suknie, zwane „polonezkami”, były często noszone na dwór, na spacer po mieście czyli tam gdzie bezlitosne słońce mogło opalić porcelanową skórę pięknych dam. Aby się przed tym ustrzec najczęściej wraz z suknią „polonezką” noszono zgrabną parasoleczkę. Stała się ona nieodzownym dodatkiem do tego typu stroju. 

Parasoleczka „en tous cas”  i „cloche”

W wieku XIX parasolka staje się niezbędnym dodatkiem do stroju kobiecego. W czasach Jane Austin w modę wchodzą dwa ciekaw modele: parasol pagodowy i markiza. Ten pierwszy swoją formą przypominał dachy tych dalekowschodnich budowli a ten drugi nazywany parasolem- wachlarzem, był płaski i pionowo osadzony na bambusowym kijku. Damy nosiły go nie nad głową tylko z boku zasłaniały nim twarz przed palącymi promieniami słońca. W okresie późniejszym  pojawiają się  następne dwa rodzaje, tzw. „en tous cas” i „cloche”. „En tous cas” chronił przed deszczem, był większy, mocniejszy, szyty z wodoodpornego materiału, skromnie zdobiony i niezbędny szczególnie w czasie podróży. Natomiast „cloche” był od słońca, malutki, strojny, pokryty jasnym jedwabiem, haftami i koronkami, z rękojeścią rzeźbioną w kości słoniowej lub inkrustowaną metalem, emalią lub szlachetnymi kamieniami.  Jednak w początkach wieku XX, w okresie gdy angielskie sufrażystki zażarcie walczyły o prawa kobiet, mała parasolka zamieniała się w ich rękach w skuteczne narzędzie obrony, szczególnie pomocne w czasie licznych manifestacji, które były często brutalnie tłumione przez przeciwników emancypacji kobiet. Natomiast w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym, parasol stał się ulubionym narzędziem, którym można było „sprać” znienawidzoną rywalkę. W takim celu użyła jej Zofia Olechnowicz, świetna tancerka, prywatnie żona jednego z najbardziej znanych przedwojennych aktorów –Adolfa Dymszy. Gdy dowiedziała się, że jej mąż romansuje z koleżanką „po fachu”, jak pisze Tadeusz Wittlin: „Wsiadła w pociąg do Bydgoszczy, wpadła do garderoby i tak sprała tę małpę parasolką, że tylko wióry leciały”.

Dziś…

 W dzisiejszych czasach parasolka już nie jest uważana za manifest kobiecości.  Co prawda jej kształty i różnokolorowe wersje pozwalają nam na odrobinę indywidualizmu, lecz najczęściej jest ona przypomnieniem smutnych, szarych deszczowych dni. Może to jest też powód, dla którego tak często je gubimy. Ja jednak znalazłam na to sposób! Przywożę sobie z podróży coraz to nowe parasolki  – w ten sposób nawet w słotny dzień przypominają mi się radosne spacery i przecieranie nowych, wspaniałych szlaków.