Przełamując szarość

Aleksandra Maślanka

Chociaż większość czasu Agnieszka spędza w domu, gdzie opiekuje się małym synem, albo w ogrodzie, którego pielęgnacji jest oddana, udało mi się spotkać ją na spacerze. Wprawdzie nie w Gdańsku, skąd pochodzi, ale w Warszawie, do której przyjechała odwiedzić córkę studentkę.

reklama

Agnieszka uważa, że w Gdańsku ludzie wyglądają dużo smutniej niż w Warszawie. Jej zdaniem sytuację ratują młodzi ludzie, którzy coraz lepiej czują swój styl i nie odstają od reszty Europejczyków.

W Warszawie Agnieszka nie wyglądała smutno, chociaż ubrana była w typowe „smutne kolory” – czerń i szarość, zresztą ulubione jesienno-zimowe kolory naszych krajan.

Jak udało się Agnieszce przełamać nudną powagę tych barw? Np. w krótkiej flauszowej kurtce Reserved do mankietów wszyła gumki, które dały oryginalny efekt pufki, a długi golf posłużył jej za kaptur, w którym wyglądała co najmniej intrygująco. Do tego czarne, mocne buty, takie w sam raz dla ludzi twardo stąpających po ziemi, czarne okulary, uśmiech i voilà!

Na pewno nikt nie może jej zarzucić, że wygląda nieciekawie.