Dieta w chorobach nowotworowych: Każdy kęs ma znaczenie

fot.123rf

Jak nie zachorować na nowotwory, jak dać sobie szansę na wyzdrowienie mimo złych rokowań i uniknąć wznowy? Medycyna konwencjonalna nie zna odpowiedzi. Medycyna komórkowa uważa, że liczy się jedzenie, a więc właściwe odżywianie komórek organizmu. Ich stan to warunek zdrowia lub przyczyna chorób. Dlaczego dieta leczy i bywa skuteczna w ponad 90 proc. przypadków – mówi dr GRAŻYNA PAJĄK, dietetyczka, naturoterapeutka, endoekolog.
Medycyna konwencjonalna w wypadku nowotworów często jest bezsilna. O diecie w szpitalu nie mówi się więcej niż: lekkostrawna. Słyszałam, jak choremu na raka jelit i wątroby lekarz poradził: „Niech pan idzie do KFC, nabierze sił przed chemią”.

reklama

Coraz więcej osób z problemami nowotworowymi przychodzi do mojego gabinetu totalnie zagubionych. W szpitalu najczęściej dowiadują się, że żywienie nie ma znaczenia lub że mogą jeść wszystko. Spotykają jednak osoby z podobnymi problemami w dobrej formie i dowiadują się, że jedzenie to dodatkowa szansa na wyzdrowienie. Przychodzą więc i pytają, co robić. Nie pamiętają z lekcji biologii, że odżywianie to zaopatrywanie organizmu w niezbędne składniki odżywcze, których potrzebuje każda komórka, aby mogła żyć, pracować i regenerować się. To podstawa zdrowia, bo zbudowani jesteśmy z 80–100 mld takich żywych cegiełek. To ich stan decyduje o stanie zdrowia. Już w 1990 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że problemy ze zdrowiem zaczynają się na poziomie komórek. Tymczasem badania porównawcze żywności z roku 1908 i z 1978 pokazały, że ilość składników odżywczych zmniejszyła się w ciągu tych lat o 40–70 proc. Dlaczego? Używamy nawozów sztucznych, herbicydów, chemii na każdym etapie produkcji, przyspieszamy dojrzewanie owoców, konserwujemy je, prowadzimy ekstremalne hodowle. To wszystko sprawia, że jemy pokarmy, które nie zawierają niezbędnych składników w odpowiednich ilościach i proporcjach, zaburzają procesy metaboliczne oraz równowagę organizmu.

Aż tak źle się dzieje na naszym talerzu?

Och, dzieje się! Komórek jednak nie da się oszukać, nasze umysły tak, i dlatego najczęściej nie kupujemy dobrego pokarmu. Chleb, mleko, ser, mięso, słodycze itp. tylko z nazwy przypominają żywność z początku XX wieku. Bo czy prawdziwe mleko może stać pół roku na półce? Nie, ale dla współczesnego człowieka to norma. I tak razem z jedzeniem rocznie zjadamy 7–9 kg spulchniaczy, wypełniaczy, sztucznych barwników, substancji smakowych, zapachowych, konserwujących, słodzików itp. W UE do żywności dodaje się rocznie około 170 tys. ton aromatów. Efektem są alergie, stany zapalne żołądka i jelit, nadpobudliwość, bezsenność, zaburzenia ciśnienia itd. Niedobór składników odżywczych, nadmiar toksyn to też pierwszy krok do zaburzeń odporności prowadzących do problemów nowotworowych.

Medycyna konwencjonalna chce zapobiegać i leczyć nowotwory na poziomie narządów, a pani mówi o działaniu na poziomie komórki.

Każdy organizm jest zbudowany z komórek i to w nich zachodzą wszystkie procesy życiowe, dlatego to, jak one funkcjonują, decyduje o zdrowiu. Każda komórka musi otrzymać odpowiednią ilość składników odżywczych, bo wówczas ma szansę utworzyć energię na swojej błonie i funkcjonować właściwie. Zdrowa komórka ma średnio potencjał w granicach 120 miliwoltów, komórka reumatoidalna już tylko 40, a nowotworowa – zaledwie 20. Dlatego tak ważne jest wartościowe i niezatrute chemią jedzenie oraz naturalne suplementy uzupełniające niedobory np. kwasów omega-3.

Więcej w Przewodniku Onkologicznym NIE-BO-RAK w marcowym wydaniu magazynu Zwierciadło

Przeczytaj również na ONET

Partnerzy:

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »