Seks to twój lek! Seks w chorobie nowotworowej.

fot.123rf

Seks wzmaga chęć życia i siły witalne organizmu. Choroba nie powinna nam go odbierać. Tymczasem rekordziści nawet dwa lata od zakończenia leczenia nie uprawiali seksu wynika z badań Fundacji Ludzie dla Ludzi” i AXA Życie. Chorzy nie wiedzą, kiedy po operacji rozpocząć współżycie ani jak leczenie może wpływać na libido. Zadręczają siebie i partnerów. Zupełnie niepotrzebnie.
W chorobie nowotworowej seks zwykle nie przychodzi łatwo, choć jest pożądany z racji właściwości prozdrowotnych – mówi seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz. – Jednak chorzy, przygnieceni ciężarem diagnozy i niepewności, często popadają w depresję, która pociąga za sobą natychmiast spadek libido. Tego nie da się pokonać na zasadzie rozumowej, że byłoby dobrze dla zdrowia, bo seks podnosi odporność i sprawia, że uwalniają się endorfiny. Zresztą nie mogę obiecać, że seks leczy z raka. Dopiero w chwili remisji, po terapii i wtedy, gdy rokowania są dobre – wówczas wraca chęć do życia, radość, myślenie o uciechach, a więc i o seksie. To też nie zawsze bywa proste, bo same terapie upośledzają popęd. Ale niedyspozycja tego rodzaju z czasem mija, ważne, by powrócił popęd do życia. Tymczasem u wielu pacjentów i pacjentek depresja pojawia się dopiero, kiedy jest już po leczeniu i właściwie można by właśnie w tym momencie odetchnąć z ulgą. Jednak psychika działa niekiedy trochę „z opóźnionym zapłonem”. Takie odreagowanie potrafi wtedy trwać wiele miesięcy. Dlatego trzeba chorego wesprzeć psychoonkologicznie, a także lekowo – środkami antydepresyjnymi. Nie należy dopuszczać do sytuacji, w której ci ludzie cierpią podwójnie: z racji choroby, jak również dlatego, że się tym mocno przejęli. Bo w ich sytuacji szczególnie liczy się jakość życia. Leki antydepresyjne nie tylko podnoszą nastrój, dzięki czemu dają szansę powrotu do równowagi w życiu, również seksualnym. One są wskazane dla pacjentów onkologicznych także dlatego, że zmniejszają próg bólu. Jestem więc za ich stosowaniem, podobnie jak za marihuaną, która jest przeciwbólowa, ale też zwiększa apetyt zarówno na jedzenie, jak też na seks.

reklama

Ona, czyli na bal debiutantek z rakiem

Dla kobiety atrakcyjność to wyznacznik wartości i kobiecości. Tymczasem choroba nowotworowa często zmienia ciało. Rodzi się więc lęk, czy on z TAKĄ mną – okaleczoną, smutną, słabą, pachnącą szpitalem – będzie chciał się kochać? Wszystkie siły idą na walkę o zdrowie, a nawet życie. A seks to twoja witamina S. Warto więc do niego wrócić.

Po pierwsze: nie rezygnuj z seksu

Pozwól mu na dotyk, nawet jeśli sama siebie nowej nie akceptujesz. Jeśli on chce cię dotknąć, to znaczy, że cię akceptuje. Stopniowo – bardziej nawet siebie niż jego – oswajaj ze zmianami w twoim ciele. Poproś go o pomoc przy kąpieli czy zmianie opatrunków. Niech to, co ty widzisz w lustrze, stanie się dla was obojga czymś zwyczajnym. Jeśli chce cię całować, nie odganiaj go. Rak nie da rady, ale nieakceptacja przez kobietę samej siebie może rozbić najlepszy związek – mówi dr Małgorzata Adamczak, psycholog z Fundacji „Ludzie dla Ludzi”. Jak mężczyzna, który kocha, może zareagować na moment prawdy o ciele, którego pragnął? Pokaż mu, jak wyglądasz. Powiedz, czego się boisz. Mężczyźni często wówczas płaczą – to wzruszający moment dla was obojga – spotkanie w słabości i niedoskonałości. Prawdziwa miłość. Jeśli jej zabraknie w waszym związku, to nie koniec świata. Zdrowi też się rozstają. Miłość może przydarzyć się zawsze i każdemu. Wcale nie masz ochoty na seks? Możesz ją w sobie obudzić. Każdego dnia zwracaj uwagę na erotyczne myśli, które gdzieś tam się pojawią, np. „jaką ona ma piękną bieliznę, też taką chcę!”. Dowiesz się dzięki temu, co cię wprawia w erotyczny nastrój teraz, po chorobie. Oglądaj zdjęcia, czytaj erotyczne opowiadania. Nie jesteś dość piękna, by być bohaterką jednego z nich? Piękno to poczucie wewnętrzne, a nie kanon medialny. Seks może dawać radość nie tylko urodziwym i młodym. To radość życia dla każdego. Rodzi się z potrzeby bliskości, ale też ją buduje.

Po drugie: otwórz się na nowe doznania i pozycje

Pieszczoty są zawsze możliwe – bez względu na to, jaką gehennę terapii antyrakowej przeszło twoje ciało i na co jesteś chora. Nie ubolewaj nad tym, że nie możesz kochać się tak jak kiedyś. Sprawdź, jak możesz. Nowe pozycje i zachowania umożliwiają odkrycie nowych sposobów czerpania radości z seksu: pozycje na łyżeczkę, na jeźdźca dadzą ci swobodę ruchów i kontroli nad ciałem. A to ważne, gdy boisz się bólu. Pozwól na niezwykłe nawet pieszczoty i pocałunki, a może odkryjecie nową drogę do orgazmu. Wzbogacaj swój seks, nie zubażaj go. Martwi cię, że nie jest on tak ekscytujący jak przed leczeniem? Wmówiono nam, że satysfakcja seksualna to zawsze orgazm, najlepiej wielokrotny. Nie zawsze kobiety mają orgazm – choć mają satysfakcję. Ważne, byś zadbała o silne pobudzenie. Upewnij się też, że jesteś podniecona, zanim rozpoczniesz stosunek.

Fantazjuj! Nawet podczas stosunku przypomnij sobie dawne przeżycia. Wyobrażaj sobie, co ci tylko przyjdzie to głowy – to pomoże zapomnieć o tym, co może martwić lub zawstydzać. Skup się na odczuwaniu przyjemności i podnieceniu, pozwól, by ewentualny ból zszedł na dalszy plan – radzą autorzy broszury „Seksualność kobiety w chorobie nowotworowej. Poradnik dla kobiet i ich partnerów”.

Używaj wibratora – partner może cię nim dotykać, stymulować.

Ból? Posmaruj okolice pochwy oraz jej wnętrze żelem na bazie wody. Ćwicz mięśnie Kegla, te zaciskające i otwierające wejście do pochwy. Jeśli nie pomoże, pomyśl o rozszerzaczach pochwy. Przypominają cylinder lub kołeczek z plastiku lub gumy i są pomocne w nauce rozluźniania pochwy. To ważne po radioterapii miednicy, macicy itp. Dzięki nim lepiej goją się rany i nie powstają blizny. Zamiast rozszerzacza możesz używać dobranego wielkością i kształtem do twojej pochwy wibratora.

Więcej artykułów o tematyce onkologicznej znajdziesz w majowym numerze magazynu Zwierciadło

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »