Chcesz mieć dziecko grzeczne czy idealne?

123rf.com

Grzeczność to „sposób zachowania świadczący o dobrym wychowaniu” oraz „posłuszne i spokojne zachowanie się dziecka” — tyle za Słownikiem języka polskiego PWN. Kiedy jednak zastanowimy się głębiej nad pojęciem grzeczności, okaże się, że dla każdego Rodzica oznacza ona coś innego.
Jedni kojarzą ją z dobrymi manierami, towarzyską ogładą i tzw. kindersztubą. Drudzy z dyscypliną i posłuchem. Dla jeszcze innych grzeczność to przede wszystkim uległość, ustępliwość, potulność. To trochę jak z wyrokowaniem, że dana sukienka czy fryzura są ładne. Granice są płynne, a opinii tyle, ile samych opiniujących.

reklama

Dziecko doskonałe
Gdyby jednak pokusić się o zmiksowanie wszystkich wyżej opisanych skojarzeń, to teoretycznie otrzymamy przepis na DZIECKO IDEALNE. Obyte, z ogładą towarzyską, nienagannym słownictwem, niewyrażające złości, zawsze posłuszne i ułożone.

Takie, co to ukłoni się w pas najdalszej sąsiadce z ulicy, a jak krzyknie „dzień dobry”, to połowa tramwaju się odwróci. Gdy taki ulepszony model siada do stołu, to słowa „proszę” i „dziękuję” z ust mu nie schodzą. Serwetę na kolanka kładzie, a dziubek upaćkany pomidorową non stop obciera. Gdy jakiś niesforny makaron ucieknie mu z talerza, czym prędzej dyskretnie zagarnia go na osobny spodeczek. Gdy znienawidzony szpinak wyląduje na jego talerzu, zje go do końca, GRZNIE_okladkabez jęków i kwęków. Mało tego: uśmiechnie się półgębkiem i podziękuje mamie za wartościowy posiłek. Nie trzeba tu dodawać, że taki cud natury wstaje z łóżka bez szemrania, nie kłóci się z rodzeństwem, nigdy nie mówi „dupa”, nie przerywa rozmów rodziców, a gdy przychodzą dorośli goście, przez kilka godzin zajmuje się sam sobą. I nie oznacza to rozkładania ciężarówki na części pierwsze, rycia dziury w ścianie czy gry w strzelanki.

Tylko… czy ktoś widział i zna takie dziecko? Autorki tej książki — nie. I całe szczęście, bo nie byłoby to szczęśliwe dziecko. Raczej zaprogramowany robot, który wykonuje wszelkie polecenia dorosłych szybko, potulnie i bez szemrania.

Fragment pochodzi z książki „ (NIE)GRZECZNI?“, Małgorzata Bajko, Monika Janiszewska, Dorota Mrówka, Wydawnictwo Sensus 2016, s.248