Co zrobić, gdy dziecko jest wykluczane w środowisku rówieśników?

Fot. 123rf

Poza grupą można znaleźć się w gimnazjum z byle powodu. Bo ktoś za dużo albo za mało mówi. Bo śmieje się z tego, z czego inni się nie śmieją, albo nie śmieje się z tego, z czego śmieją się pozostali. Jak sprawić, żeby uczniowie nie prześladowali nikogo z powodu inności, ale stworzyli zgraną, wspierającą się klasę? Odpowiedź można znaleźć w projekcie „Bliżej”, o czym opowiada jego twórczyni Małgorzata Wójcik.

reklama

Wreszcie ktoś zajął się problemami młodzieży w wieku gimnazjalnym. Bo niby wszyscy wiedzą, że to trudny wiek, a niewiele się z tym robi. Powiedzmy najpierw, skąd te trudności.

Z wielu względów: czysto biologicznych, bo to okres bardzo intensywnego dojrzewania, kiedy młody człowiek ma problem ze swoimi emocjami, z ich określeniem, kontrolowaniem, a jednocześnie wchodzi w nowe środowisko. Bo jeżeli nawet idzie do szkoły z kolegami z poprzedniej szkoły, to i tak musi przenegocjować układy interpersonalne w nowej klasie, sprostać nowym wymaganiom nauczycieli, więc tak czy inaczej musi ogarnąć znacznie więcej, niż ogarniał w szkole podstawowej. A warto zauważyć, że to okres, kiedy młodzi ludzie ograniczają informowanie rodziców i nauczycieli o swoich problemach, starają się samodzielnie z nimi radzić. I jeżeli na to wszystko nałożą się złe relacje interpersonalne w klasie, młody człowiek ma wielki problem.

Szkoła na ogół zajmuje się relacjami w grupie dopiero wtedy, gdy dojdzie do jakiejś tragedii.

Niestety, tak to na ogół wygląda. Dyrektorzy, nauczyciele i uczelnie kształcące nauczycieli skupiają się na dydaktyce, metodyce nauczania, a zupełnie pomijają aspekt wychowawczy. Ja na przykład skończyłam specjalizację nauczycielską – jestem nauczycielem angielskiego – a przez pięć lat studiów, choć miałam mnóstwo zajęć z metodyki nauczania języka, to ani jednego z bycia wychowawcą klasy. A wychowawcą zostałam od razu po studiach, nie mając zielonego pojęcia, jak sobie radzić z grupą nastolatków. I większość wychowawców stoi przed takimi samymi wyzwaniami. Jeżeli są wysyłani na jakieś szkolenia, to dydaktyczne. Niewiele jest natomiast szkoleń dla wychowawców i podręczników, z których mogliby korzystać. A szkoda, bo relacje interpersonalne w klasie mają bezpośredni wpływ nie tylko na dobre samopoczucie uczniów, ale przede wszystkim na naukę. Moje badania miały na celu stworzenie dobrego programu dla wychowawców.

Na czym polegały te badania?

Zaprosiliśmy do nich zarówno nauczycieli, pedagogów, jak i gimnazjalistów. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak rodzą się w klasie wykluczenie, agresja, jak te problemy widzą gimnazjaliści, jak sobie z nimi radzą wychowawcy, czego oczekują od pedagogów: jakiego programu, jakich scenariuszy lekcyjnych. Tak więc przebadaliśmy ten sam problem z trzech różnych stron. I razem ze wszystkimi zainteresowanymi wypracowaliśmy program, czyli stworzyliśmy scenariusze 11 lekcji dla wychowawcy pierwszej klasy gimnazjum.

Dlaczego akurat pierwszej?

Ponieważ chcieliśmy uderzyć w przyczynę wykluczenia, uprzedzić te problemy, zanim one wystąpią. Naszym celem było pomóc wychowawcy tak zarządzić dynamiką i hierarchizacją klasy, aby nie powstały zwalczające się grupy, loża szyderców, kozioł ofiarny i negatywny przywódca. Bo to właśnie te sytuacje prowadzą do zachowań agresywnych zarówno w realu, jak i w Internecie.

Gimnazja są poligonem doświadczalnym dla różnego rodzaju agresorów. Kto jest potencjalnym obiektem ich działań?

Najczęstszą przyczyną wykluczeń jest inność, dziwność, tak to określają sami uczniowie. Z tym że ta inność zależy od grupy. W niektórych gimnazjach rejonowych w dobrym tonie jest nieprzykładanie wagi do nauki, wobec czego ktoś, kto osiąga dobre wyniki, jest postrzegany jako dziwny i wykluczany z grupy. W innych natomiast, gdzie większości uczniom zależy na wynikach, dziwny jest ten, komu nie zależy na nauce, i to on jest wykluczany. Z naszych badań wynika, że dość powszechnymi przyczynami wykluczeń są także tusza, zwłaszcza u dziewczyn, a z kolei u chłopców – zachowania określane przez nich jako „gejowate”. Przy czym nie chodzi tu o preferencje seksualne, bo w tym wieku nie jest to wyraźnie określone, ale o chłopców wrażliwych, przejmujących się nauką, którzy emocjonalnie, na przykład płaczem, reagują na zaczepki, którzy mają dużo koleżanek. Wykluczane są poza tym osoby, które nie spełniają norm klasowych, na przykład – jak powiedział jeden z uczniów – „ktoś, kto albo za dużo mówi, albo za mało. Kto albo śmieje się z rzeczy, które nie są śmieszne, albo nie śmieje się z tego, co śmieszne”. Tak więc powody mogą być bardzo błahe. Część młodych ludzi mających zdolności społeczne, wchodząc do grupy, wyczuwa obowiązujące w niej normy. Ale są tacy, którzy ich nie wyczuwają z różnych powodów – bo przechodzili indywidualne nauczanie albo byli wykluczeni w szkole podstawowej i przez to nie nauczyli się społecznego współdziałania.

Wykluczani bywają też indywidualiści, czyli ci, którzy chcą być sobą i to demonstrują.

Indywidualistom w gimnazjum jest bardzo trudno, bo w tym wieku konformizm grupowy jest niesamowicie silny, chyba najsilniejszy ze wszystkich okresów szkolnych. Wtedy grupa jest najważniejsza. I to od nauczycieli zależy, czy tacy uczniowie mogą bezpiecznie pozostać na marginesie klasy. Jeżeli to ich wybór, trzeba go uszanować, nie można dopuścić, aby byli z tego powodu prześladowani, ignorowani. Po to właśnie został stworzony nasz program, żeby osiągnąć dobry, wspierający klimat klasy.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »