Czy dzieci nas uszczęśliwiają?

123rf.com

Każda matka, którą o to zapytamy, prawdopodobnie spontanicznie odpowie, że kocha swoje dzieci najbardziej na świecie, nie wyobraża sobie bez nich życia i jest z nich dumna. Dlaczego więc nie mamy baby boomu? Co musiałoby się zmienić, by rodziło się więcej dzieci? Odpowiada ekonomistka i politolożka dr Anna Kurowska.

Daniel Kahneman, izraelsko-amerykański psycholog, ekonomista i laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, postanowił podrążyć ten temat. W tym celu zbadał prawie tysiąc amerykańskich matek. Miały opowiedzieć, co robiły poprzedniego dnia i co wtedy czuły. Co się okazało? Czas spędzony na opiece nad dziećmi uważały za mniej przyjemny, niż ten spędzony w kuchni, na zakupach czy nawet na staniu w korku w drodze do pracy. No ale przyjemność jeszcze nie równa się szczęściu. Temat współczesnego rodzicielstwa i satysfakcji, jaką z niego czerpiemy, podjęła też Jennifer Senior w książce „Dużo radości, mniej przyjemności” (wyd. Media Rodzina). Już tytuł trafnie odpowiada na pytanie, co nam dają dzieci. Dają radość, dlatego nazywa się je pociechami. Nie dlatego jednak, że są słodkie i cudownie pachną – choć te zmysłowe odczucia też potrafią sprawić dużo zadowolenia. Małe dzieci wyrywają dorosłych z ich monotonnego życia. Gdy rodzice wciągną się w zabawę z dzieckiem, przestają odczuwać zahamowania, zrywają z ograniczającymi ich w dorosłym życiu etykietkami. Ponownie przeżywają stany, których nie odczuwali od czasu własnego dzieciństwa. „Najbardziej wstydliwym aspektem dorosłego życia jest to, że nakłada nam ono klapki na oczy, przez co tracimy wrażliwość i wyrozumiałość” – pisze Senior. Dzieci, wyrywając rodziców z codziennej rutyny, nie tylko uwalniają ich od ego, ale też pomagają im aspirować do wszystkiego, co lepsze. Obdarowują ich radosnymi prezentami od samych narodzin: gdy się po raz pierwszy uśmiechną, gdy wymówią słowo mama” czy „tata”, gdy zrobią pierwszy krok, gdy pięknie wyrecytują wiersz czy namalują laurkę, gdy podadzą śniadanie do łóżka czy – mimo że są nastolatkami – będą chciały się przytulić. Trudno nie czerpać z takich doświadczeń satysfakcji.

Dlaczego więc więcej przyjemności daje matkom gotowanie czy robienie zakupów niż czas spędzony z dzieckiem? Bo poza sprawianiem radości dzieci też wyczerpują, dręczą, wymagają nieustannego podejmowania decyzji i potrafią skutecznie psuć życie zawodowe oraz małżeńskie. I choć według badania przeprowadzonego przez dr Annę Baranowską-Rataj z Instytutu Statystyki i Demografii SGH w Warszawie, narodziny pierwszego dziecka dają Polkom szczęście (poczucie satysfakcji młodej matki rośnie średnio o 9,1 proc.), to z czasem zaczynają się piętrzyć kłopoty, które to poczucie zakłócają.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »