Epidemia maminsynków

11844785 - mother with her son outdoor in sunny summer day

Czy Twoje dziecko całymi dniami bezmyślne wpatruje się w monitor niczym zombie, podczas gdy za oknem dzieciaki grają w piłkę? Przejawia brak jakichkolwiek, choćby elementarnych umiejętności społecznych? Gdy proponujesz, by wyszło się pobawić z rówieśnikami, reaguje płaczem? Drogi tato, czy pasuje to do Twojego syna? Droga mamo, czy masz czasem wrażenie, że wychowałaś maminsynka?
Niesamodzielne dzieci są coraz większym powodem do zmartwień dla swoich rodziców. Jeśli już uświadomią sobie problem, zazwyczaj jest to pierwszy krok do tego, by zmienić sytuację.  – Powinniśmy stawiać naszym dzieciom wymagania adekwatnie do ich wieku i możliwości. Niestety rodzice coraz częściej albo zaniżają te wymagania, albo – co gorsza – nie wymagają od swoich pociech niczego. Tak zazwyczaj zaczynają się problemy. Dziecku należy stawiać wyzwania i tłumaczyć, że porażka jest naturalnym etapem na drodze do sukcesu. Niestety, coraz większa liczba rodziców wychodzi z założenia, że szczęśliwe dziecko to takie, które wszystko dostanie po prostu na tacy – tłumaczy Michał Kędzierski, psycholog dziecięcy z Mobilnego Pogotowia Wychowawczego „pogotowiewychowawcze.pl”.

reklama

Rodzice często wyręczają swoje dzieci we wszystkim. Tymczasem dziecko, które nigdy nie dostanie możliwości, by samodzielnie zawiązać buty, zwyczajnie nie będzie potrafiło tego zrobić!  Z całą pewnością nie możemy oczekiwać od naszych pociech rzeczy ponad ich możliwości. Prawdą jest, że wymagając zbyt wiele, możemy jedynie zniechęcić. Jednak wielu rodziców ma skłonności do przesady w drugą stronę. Każdy człowiek jest z natury jest nieco wygodny. Dziecko szybko przyzwyczaja się do wizji świata, gdzie nic nie trzeba i wszystko przychodzi bez trudu. Z czasem doprowadzi to jednak do tragicznych wręcz konsekwencji. Osoba wychowana w ten sposób jest po prostu niezaradna życiowo. W prawdziwym świecie nie jest tak, że problemy rozwiązują się same. – Rodzice, próbujący ochronić swoje dzieci przed różnymi niebezpieczeństwami, często w sposób nieświadomy przekazują im komunikat, że świat to złe i mało przyjazne miejsce, gdzie wszystkiego trzeba się bać. Z pozoru nawet proste ostrzeżenie, by dziecko nie biegało, bo się wywróci i rozbije kolano, może wynika z troski, ale na dłuższą metę może utrwalić w dziecku irracjonalny lęk przed podejmowaniem działań. Zamiast tego powinniśmy uświadomić mu możliwe konsekwencje podejmowania ryzyka, ale jednocześnie dać też pole do podjęcia samodzielnej decyzji – tłumaczy Kędzierski.

Jednym z błędów rodziców jest to, że nadmiernie ingerują w kontakty swojego dziecka z rówieśnikami. Pamiętajmy, że musi ono uczyć się nawiązywania kontaktów z innymi samodzielnie. – Owszem, jest to stresujące. Dziecko może nieraz zostać odrzucone przez kolegów.  Ale samo powinno odnaleźć swoje miejsce w grupie. Nie możemy zrobić tego za naszą pociechę! Naszym zadaniem jest zachęcanie do zabawy, a także rywalizacji z innymi oraz wspieranie, a także podpowiadanie, jak najlepiej to zrobić – wyjaśnia ekspert z Mobilnego Pogotowia Wychowawczego. Nie róbmy wielkiej sprawy z tego, że córka czy syn wróci do domu zapłakany, ponieważ dzieci nie chciały się z nim bawić. Pocieszmy, przytulmy i powiedzmy „Próbuj dalej!”.

Jak więc wychować szczęśliwe i samodzielne dziecko. Czy da się w ogóle tego nauczyć? – Oczywiście, że tak. Trzeba tylko wiedzieć, jak postępować z maminsynkiem. Jednym ze sposobów takiej nauki są szkolenia wychowawcze dla rodziców, które pod okiem psychologa przeprowadza się w rodzinnym domu. Początki bywają trudne, bowiem dziecko nieraz nie akceptuje zmian i nowych zasad, jakie się wprowadza pod okiem fachowca, który podpowiada konkretne rozwiązania. Jednakże z czasem, przy odrobinie konsekwencji, rezultaty są zaskakujące. Mają bardzo pozytywny wpływ na relacje rodziców ze swoimi dziećmi – zachęca Michał Kędzierski.