„Czaro-statki i paro-dzieje” – recenzja

"Czaro-statki i paro-dzieje"
mat. prasowe

Książka, którą będziecie trzymać w rękach, jest tak naprawdę księgą nieodkrytą. Nie ma w niej zbyt wielu słów, a to jak potoczą się losy sympatycznej dziewczynki Zosi, zależy tylko i wyłącznie od waszej wyobraźni. Usiądźcie więc wygodnie w fotelu i spróbujcie sami opowiedzieć tą historię, w której…

"Czaro-statki i paro-dzieje"
mat. prasowe

Zosia dostała kiedyś od taty w prezencie małą, pluszową owieczkę, która stałą się jej najlepszym przyjacielem. Takim prawdziwym na dobre i na złe. Chyba każde dziecko ma jakąś swoją ulubioną Przytulankę, zabawkę, z którą się nie rozstaje. A jeśli tylko zabawka gdzieś zginie, to trzeba jej tak długo szukać, aż się znajdzie. Zosia zwierzała się swojej zabawce-przyjaciółce ze wszystkiego. Zdążyły sobie opowiedzieć wiele historii-całkiem prawdziwych i takich trochę zmyślonych… Pewnego dnia mama musiała wyjść na pół godziny do apteki i zostawiła samą Zosię w domu. Ostrzegała ją żeby tylko zamknęła okno. Niestety Zosia całkowicie o tym zapomniała. Na parapecie pojawił się czarny kot, który zaczął się bawić małą owieczką, a ta w ostateczności wypadła z okna.

Mała Zosia postanawia odnaleźć swoją przyjaciółkę, co wcale nie będzie takie łatwe. Pomogą jej w tym między innymi tajemnicze paro-dzieje. A co będzie się działo dalej? Ciiiii… Nie mogę zdradzić. Główną rolę w tej książce odgrywają czarodziejskie ilustracje, a te otwierają przed dziećmi świat marzeń. Wystarczy oczami wyobraźni odkrywać na każdym kroku coraz to nowe szczegóły, które doprowadzą do szczęśliwego zakończenia. Polecam.

Paweł Pawlak, „Czaro-statki i paro-dzieje”, wydawnictwo Tatarak, książka dla dzieci 3+

Więcej o książkach dla dzieci znajdziesz TUTAJ