„Mama, smoczek!” – rekomenduje Ewa Nowak

Magda Fres, "Mama, smoczek!"
mat. prasowe

Magda Fres pisze mądrze o byciu mamą, o macierzyństwie i uczeniu się bycia z dzieckiem i dla dziecka.

Magda Fres, "Mama, smoczek!"
mat. prasowe

reklama

Boję się szyderczych, prześmiewczych książek o macierzyństwie.
Nie lubię ich i nie do końca rozumiem, dlaczego wykształcona kobieta, jeśli chce być poprawna politycznie, musi dziś odczuwać brak satysfakcji z macierzyństwa. Na szczęście książka „Mama, smoczek!” z tym nurtem nie ma nic wspólnego, bo nie jest to książka ideologiczna. Narratorka jest świeżo upieczoną mamusią i nie stara się na siłę ani dziecka, ani siebie, ani macierzyństwa przedstawić w krzywym zwierciadle. Nie określa się też poprzez dystans do dziecka, obiektywizm czy fizjologiczne widzenie relacji matka-dziecko. I co ważniejsze – autorka w ogóle nie chce być na siłę śmieszna. Nie szokuje nas niewiarygodnym, brawurowym rozwiązywaniem problemów. „Mama, smoczek!” to dobra książka, bo narratorka się przed nami nie popisuje. Od pierwszej do ostatniej strony czujemy, że nas nie oszukuje, że nie stara się na nikogo kreować. Martwi się, cieszy, wścieka, nie rozumie innych ludzi, ma kłopoty sama ze sobą i zawsze rozumiemy, dlaczego. Lubię takie książki, bo lubię, gdy ktoś ze mną szczerze rozmawia.

Dla kogo jest tak książka, kto powinien ją przeczytać? Chyba dlatego tak dobrze się ją czyta, bo autorka nie zadała sobie tego pytania. Napisała szczerze o doświadczeniach krótkiego etapu życia współczesnej wykształconej kobiety w Polsce, nie chciała nikogo wychowywać, o żadnym moralizatorstwie nie ma mowy, bo sama zbyt niepewnie czuje się w roli rodzica. Chciała tylko w miarę rozsądnie poradzić sobie z wielkim wyzwaniem, jakim jest mądre kochanie chcianego, zdrowego, prawidłowo się rozwijającego dziecka. Zdecydowanie warto tę książkę przeczytać – bez względu na to, czy masz dorosłe dzieci, czy też dopiero je planujesz.

„Mama, smoczek!”, Magda Fres, Prószyński i spółka