Napięty plan – zajęcia pozalekcyjne dla dzieci

Na nasze dzieci i nasze portfele czyha mnóstwo ofert rozmaitych zajęć i warsztatów. Czym kierować się przy ich wyborze? Jak zachować umiar i dać dziecku czas na leniuchowanie?
Edyta siedzi na korytarzu osiedlowego domu kultury. Ma chwilę odpoczynku w codziennej bieganinie. Jej córeczka Natalka spędzi najbliższą godzinę na zajęciach z rytmiki i śpiewu. Jutro pójdzie na capoeirę, w środę na ceramikę, w czwartek na angielski, w piątek…O, piątek ma wolny, mogłaby chodzić na basen, koleżanka z jej klasy chodzi dwa razy w tygodniu. Inna z kolei bardzo chwaliła zajęcia teatralne, ale Edyty już nie stać na nie. Zresztą Natalka nie chce już nigdzie chodzić, mówi, że jest zmęczona. Jak to dziecko, szybko jej się nudzi, trzeba ją czasem trochę przekonać, że warto, że to kiedyś jej się przyda. Ze wszystkich zajęć podoba jej się tylko capoeira i chciałaby brać w niej udział dwa razy w tygodniu. Ale na to Edyta nie chce się zgodzić, ponieważ uważa, że dziecko należy rozwijać wszechstronnie.

reklama

Kiedy szukamy zajęć dla naszych dzieci, zdecydowanie im powinniśmy oddać prawo wyboru i decydowania, na jakie chcą chodzić. Oczywiście w miarę naszych możliwości finansowych (są jeszcze miejsca, gdzie można znaleźć oferty bezpłatne, na przykład Ogniska Pracy Pozaszkolnej). Możemy dziecku opowiedzieć o zajęciach, które nam się spodobały, zaprowadzić je, żeby spróbowało, ale nie przekonujmy go na siłę. W takiej sytuacji raczej zapytajmy samych siebie: dlaczego tak mi zależy, żeby moje dziecko chodziło na takie czy inne warsztaty? Czy może to własne niezrealizowane marzenia o zostaniu baletnicą, malarką czy podróżnikiem są impulsem do zapisywania dziecka na taniec, plastykę lub kółko odkrywców? Albo wciągnął nas „wyścig szczurów” i święcie wierzymy, że od najmłodszych lat trzeba dziecko edukować w każdy możliwy sposób, żeby potem nie przepadło na rynku pracy? Jakie nasze ambicje, klęski i obawy kryją się za wyborami, które podejmujemy za nasze dzieci?

Jeśli już, idąc za głosem dziecka, wybraliśmy zajęcia, na które nasz milusiński po miesiącu, dwóch nie chce chodzić, bo mu się nudzą, bo są za trudne, bo nie umie czegoś zrobić, bo pani jest niemiła, a kolega złośliwy, pozwólmy mu odpocząć. Nie szukajmy od razu nowych, lepszych warsztatów, lecz wspólnie z dzieckiem przyjrzyjmy się problemowi. Być może za tydzień lub dwa dziecko samo wróci, być może trzeba będzie wyjaśnić coś z osobą prowadzącą, być może trzeba z dzieckiem dużo rozmawiać (i pokazywać przykłady z życia własnego i zaprzyjaźnionych dzieci) o tym, że nie od razu wszystko umiemy, i trzeba czasu i cierpliwości, żeby zdobyć jakąś umiejętność. Jeśli to wszystko nie skutkuje, nie zmuszajmy dziecka do powrotu, tłumacząc, że w życiu ważna jest konsekwencja i upór. Takich rzeczy uczymy się powoli. Możemy poszukać dla niego innych zajęć, nastawionych przede wszystkim na zabawę, podczas których dziecko nie musi nikomu pokazywać swoich umiejętności, nie jest w żaden sposób oceniane, również przez nas.

Pamiętajmy, że dzieciństwo to czas zabawy, a zabawa jest najlepszą nauką rozwijania wyobraźni, budowania relacji z drugim człowiekiem, zdobywania samodzielności. Zróbmy miejsce na nią w napiętym planie dnia naszych potomków.

Czasem rodzice narzekają na inny problem. Moje dziecko – mówią – chodzi już na piąte zajęcia w tym roku. Najpierw był tenis, potem angielski, potem gitara, taniec, a teraz chce zostać malarzem. To zupełnie normalne w tym wieku. Poszukiwanie własnej pasji. Dzieci muszą spróbować wielu rzeczy, by wybrać te, które naprawdę są w zgodzie z ich charakterem i talentami. Bądźmy ich sprzymierzeńcami na tej ścieżce. Nawet jeśli czasem wydaje nam się niezrozumiałe, dlaczego wybrały właśnie piłkę nożną zamiast gry na pianinie (lub odwrotnie). Kiedyś nam za to podziękują.

Niektórzy z nas obawiają się nudy. Myślimy sobie: lepiej niech chodzi na te zajęcia, niż żeby się nudził w domu przed telewizorem. Wyłączmy telewizor, przeczekajmy burzę związaną z tym wydarzeniem. A potem pozwólmy się dziecku nudzić. Bez ograniczeń. Na pewno w końcu wymyśli coś bardzo twórczego.