Gdy dziecko „zajada” emocje

fot.123rf

Stres, złość, poczucie pustki czy zazdrość bywają zwykle źle identyfikowane, zwłaszcza przez dzieci, których nie uczymy nazywania swoich emocji. A stąd już prosta droga do ich rozładowywania poprzez zajadanie.

Wspieraj dziecko w rzuceniu nawyku

Przywróć mu wiarę w siebie. Zadbaj, żeby się uczyło nowych rzeczy i doświadczało sukcesów. Skoki do wody, trafianie lotkami do celu, wykonanie modelu helikoptera – to wszystko daje poczucie mocy i zapobiega potrzebie pocieszania się po porażce. To jak budowanie emocjonalnego zaplecza młodego człowieka.

Otocz je pozytywnymi przypominaczami. Powieś zdjęcie syna lub córki, gdy robi coś fajnego. Zdjęcia dzieci, jakie wybierają rodzice, to dla nich ważna informacja, jakie zachowania pochwalają. Czy lubią, jak sztywno stoją na balu przebierańców? Czy gdy jedzą? A może strzelają gola? Najlepsze będą zdjęcia podczas różnych rodzajów aktywności. W trudnych chwilach spełnią rolę przypominaczy. Dziecko w stresie zwyczajnie zapomina, że życie bywa też często wspaniałe.

Pokaż, jak wygląda zdrowe odreagowywanie stresu. Jeśli twoje dziecko ma słuch muzyczny, warto podsunąć mu jakiś instrument. Jeżeli nauka gry nie będzie powiązana z wyścigiem do sukcesu – spełni rolę odreagowywacza stresu. Nie na darmo tak wielu nastolatków sięga po gitarę jako skuteczny sposób rozładowania napięcia poprzez silne skupienie się na skomplikowanej artystycznie i technicznie czynności.

Nie mów mu, że ma problem. Nie sugeruj, że jest uzależnione i że jego reakcje są nieprawidłowe. Małego człowieka bardzo obciąży informacja, że teraz cała rodzina będzie skupiona na tym, żeby walczyć z jego złymi nawykami.

Nie nagradzaj jedzeniem. Niech łakocie nie kojarzą się z nagrodą, za to dawaj swój czas, wspólne czytanie książek, granie w piłkę.

Nie popadaj w fanatyzm. Dzieci wychowywane w ortodoksyjnym rygorze niejadania zakazanych pokarmów są posłuszne, ale tylko do momentu, gdy nie rozejrzą się po świecie i nie zobaczą, że inni jedzą zakazane w domu produkty i nic złego im się nie dzieje. Rodzice zostaną wtedy zaklasyfikowani jako kłamcy i oszuści. Dlatego warto nie kupować, nie trzymać i samemu nigdy nie jeść tego, czego nie chcemy, żeby jadło nasze dziecko, ale gdy to się zdarzy, nie robić z tego problemu.

Ewa Nowak: pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »