Gdy rodzeństwo się nienawidzi

fot.123rf

Kiedy konflikty między rodzeństwem świadczą o zaburzeniach w relacjach rodzinnych, a kiedy są przejawem zdrowego rozwoju osobowości? Po czym odróżnić poważną kłótnię od zwykłych rówieśniczych docinków? I najważniejsze – jak sprawić, by w domu na dobre zapanowała harmonia? Wyjaśnia ekspertka magazynu SENS Ewa Nowak.
Jestem mamą dwójki dzieci. Kacper ma trzynaście lat, a Piotruś pięć. Atmosfera w domu jest tragiczna. Chłopcy kłócą się o wszystko. Kacper nie pozwala Piotrusiowi nawet przypadkowo dotknąć swoich rzeczy, zabierają sobie jedzenie przy stole, kłócą się, gdzie który będzie siedział i spychają się, a nawet kopią. Kacper za nic nie chce ustąpić Piotrusiowi. Kiedy tłumaczę, żeby oddał, nie zabierał, pozwolił, ustąpił, wścieka się na mnie. Krzyczy, trzaska drzwiami i jest jeszcze gorzej. Wtedy wkracza mój mąż, przeprowadza śledztwo i zawsze przyznaje rację Kacprowi, a ja uważam, że starszy powinien nauczyć się ustępować młodszemu, więc zaczynamy się kłócić. Sama jestem jedynaczką, nie wiem, co robię nie tak. Teściowa, która lubi do nas wpadać o dziwnych porach, weszła ostatnio w sam środek awantury o linijkę i powiedziała: „Co się dzieje w waszym małżeństwie, że oni muszą się tak kłócić?”. Strasznie mnie to zabolało. Mam wrażenie, że jesteśmy z mężem szczęśliwi. Co zrobić, żeby moi synowie tak się nie kłócili? 

reklama

Na początku chciałam Panią uspokoić: współczesna psychologia lubi diagnozować konflikty między rodzeństwem jako odbicie problemów między rodzicami. Czasem tak istotnie bywa, ale niekoniecznie. Kłótnie między dziećmi nie świadczą o zaburzeniach w relacjach rodzinnych. Dzieci robią to dla sportu. To rodzaj normalnej interakcji między nimi. Kłótnia, która przeraża rodziców, dla dzieci często jest świetną zabawą. One ćwiczą na rodzeństwie różne strategie zachowań. Jak działa krzyk, złośliwości, popychanie, przytrzymywanie. Rywalizacja między rodzeństwem jest więc naturalna. Problemem jest tylko jej nasilenie.

Wywoływanie awantur w domu to zawsze rodzaj przejmowania władzy. Warto na to spojrzeć w ten sposób. Jeśli oboje z mężem nawykowo zaczynacie się kłócić z powodu konfliktów między synami, to znaczy, że Wasze dzieci przejęły w domu władzę. One decydują, kiedy będzie w domu dobra atmosfera. Znalazły drogę, jak za pomocą kłótni manipulować rodzicami. W tym sensie teściowa miała rację: daliście się swoim dzieciom podejść. Skoro zdanie teściowej wywołało w Pani tak silną reakcję, warto zastanowić się, czy jesteście usatysfakcjonowani związkiem, domem i panującą w niej atmosferą. Może trzeba po prostu porozumieć się z mężem i ustalić, że nie chcecie takiej atmosfery i macie odwagę powiedzieć to synom: „To mój dom, mam prawo do ciszy i spokoju”.

Następna kwestia to kolejność narodzin. Starsze dziecko, jako pierwsze, powinno być pierwsze. Dzieci w sposób intuicyjny wyczuwają rodzaj porządku rodzinnego. Dla nich bardzo ważne jest, kto ile ma lat, i z miejsca ustawiają się w hierarchii, którą wyznacza właśnie wiek. Na podwórku starsze dzieci rządzą młodszymi i nikogo to nie oburza. Dlaczego w domach rodzice koniecznie chcą zaprzeczać tej prostej zasadzie? Młodsze dziecko doskonale zrozumie, że starszemu wolno więcej. Nie powinni Państwo traktować synów na równi, bo starszy będzie się czuł pokrzywdzony. Młodsze dziecko zawsze jest na uprzywilejowanej pozycji. Nie należy jeszcze tego podbijać. Nic dziwnego, że starszy syn się buntuje. Kacper walczy o to, żebyście dostrzegli, że on jest starszy.

I jeszcze jedno – na etapie dzieciństwa nie da się przewidzieć, jak rodzeństwo będzie się dogadywało w dorosłym życiu. Bywają zgodne rodzeństwa, które po latach nie utrzymują kontaktów. Ale warto po kłótniach wdrukowywać dzieciom pozytywny przekaz: „Za dwadzieścia lat obaj będzie się z tego śmiać”.

Ewa Nowak pedagog, terapeutka, autorka książek dla dzieci i młodzieży

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »