Instrukcja obsługi syna

fot. iStock

Chłopcy po 14. roku życia hormonalnie i fizycznie są gotowi do dorosłego życia, natomiast psychicznie – wcale. W dodatku rodzice i nauczyciele traktują ich nadal jak dzieci. A im potrzebne są nowe bodźce, coś, co ich zafascynuje, nakłoni do twórczego życia, pozwoli się sprawdzić. Większość problemów, które zdarzają się młodym ludziom dopingowanym testosteronem (ryzykanctwo, nałogi, przestępstwa), bierze się stąd, że rozsadza ich energia, a my, dorośli, nie robimy nic, aby skierować ją na bezpieczne tory.

reklama

Chłopcy lubią porządek i jasne reguły

Co zatem możemy zrobić jako rodzice nastolatka? Po pierwsze, stworzyć wokół syna coś w rodzaju społecznej sieci bezpieczeństwa. Bo młody chłopiec nie jest gotowy, aby tak po prostu, bez przewodnika, wejść w życie. My, rodzice, mamy małe szanse pełnić taką funkcję, bo to czas kontestowania przez syna naszego autorytetu. Nie możemy też zdać się na mądrość jego rówieśników. Pozostają inni dorośli – trenerzy, mentorzy, wujowie, nasi przyjaciele. Ich rolą jest dopilnowanie, aby błędy, których popełnianie w tym wieku jest nieuniknione, nie okazały się tragiczne w skutkach. My z kolei możemy stać się przewodnikami dla synów naszych przyjaciół.

Po drugie, powinniśmy umiejętnie wprowadzić w życie chłopców jasne zasady i porządek. W grupie przypominają oni czasem hordę z piekła rodem – przepychają się, biją, ale tak naprawdę w każdej chaotycznej sytuacji czują się niepewnie. Zachowują się tak dlatego, żeby ukryć strach. Jeśli więc znajdzie się mądry przywódca, ktoś, kto w sposób życzliwy i sprawiedliwy rozsądzi spory, wprowadzi zasady – chłopcy się odprężają i uspokajają. Psychologowie zauważają, że reakcje na niepewne, chaotyczne sytuacje to jedna z podstawowych różnic między płciami. Dziewczynki raczej zamykają się wtedy w sobie i siedzą cicho. Chłopcy natomiast przepychają się, hałasują.

Nie załamujmy rąk nad zachowaniem synów, nie krytykujmy ich, nie łammy. Postarajmy się zrozumieć ich zachowania wynikające przecież nie ze złej woli, tylko z ich natury. I pomóżmy im zrozumieć siebie samych.

„Obsługa” syna wcale nie jest szczególnie trudna. Wystarczy nasza wiedza na temat jego rozwoju i kilka prostych instrukcji.Okazujmy mu jak najwięcej miłości, podobnie jak robimy to wobec córek.

Nie reagujmy krzykiem na jego krzyki, bo to tylko utrwala takie zachowanie. Starajmy się spokojnie, ale stanowczo wszystko tłumaczyć. Nigdy nie straszmy, nie groźmy, nie stosujmy przemocy. Dobry przykład, spokój i konsekwencja to jest to, czego potrzebuje syn (córka zresztą także).

Uczmy go porządku, systematyczności, czyli na przykład, że należy planować, dzielić większe zadania na mniejsze. Chłopcy dobrze czują się w uporządkowanym, przewidywalnym świecie, dlatego trzymajmy się ustalonych reguł, porządku dnia, stałych pór posiłków i zajęć (zmiany oczywiście trzeba wprowadzać, ale regułą ma być przewidywalność).

Zapewnijmy synowi dużo przestrzeni na ruch i ćwiczenia, najlepiej na świeżym powietrzu. Chłopiec musi dać upust energii, będzie mógł potem lepiej się skupić na zajęciach stolikowych. Ponieważ chłopcy w wieku przedszkolnym rozwijają się na ogół wolniej niż dziewczynki, warto zastanowić się nad opóźnieniem posłania syna do pierwszej klasy. Wiadomo także, że chłopcy mają większe niż dziewczynki problemy z mówieniem, wysławianiem się. Dlatego powinniśmy im dużo czytać, opowiadać, dużo z nimi rozmawiać, szczególnie między pierwszym a ósmym rokiem życia. Dobrze jest też jak najwcześniej rozmawiać z nimi o możliwościach wyboru, sposobach rozwiązywania problemów, o tym, jak postępować w trudnych sytuacjach, jak mówić „nie”. A także o uczuciach, emocjach. Uczmy ich nazywania stanów, jakie przeżywają, mówmy na przykład: „O, widzę, że teraz jesteś zły, a teraz radosny”. Określajmy także swoje stany: „Uwaga, jestem wściekła”.

Pomagając synowi w rozeznaniu swoich uczuć i emocji, pomagając mu zrozumieć siebie i sobą kierować, tak naprawdę pomagamy wszystkim, z którymi będą mieć do czynienia jako dorośli mężczyźni.

Korzystałam z książek Steve’a Biddulpha: „Wychowanie chłopców”, „Sekrety szczęśliwego dzieciństwa”, „Jeszcze więcej sekretów szczęśliwego dzieciństwa” (wszystkie wydane przez Rebis).

Co trzeba wiedzieć o synach

  • Jako niemowlęta i małe dzieci przeżywają lęki z powodu rozstania z rodzicami.
  • Kłótliwość, agresywność (zwłaszcza około 14. roku życia) to sprawka skoków poziomu testosteronu, a nie tylko charakteru.
  • Ich mózg rozwija się wolniej niż dziewczynek, co może wpływać na opóźnioną dojrzałość szkolną.
  • Mają mniej połączeń między półkulą mózgu odpowiedzialną za język a tą, która odpowiada za uczucia.
  • Potrzebują wyraźnych zasad i świadomości, kto nimi kieruje.
  • Mają skłonność do działania, zanim pomyślą.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »