Miłość matki do dziecka

123rf.com

Gdy wchodzimy w rolę reżysera, nie wolno zapominać o tym, co tak naprawdę możemy robić, na ile życie naszego dziecka jest naszym życiem. Dobry reżyser nadaje kształt i wydobywa to, co najlepsze. Podpowiada, daje wskazówki i towarzyszy – ukryty poza kadrem. Lecz zdarzą się i tacy, którzy wpadają na scenę podczas spektaklu, wymachując rękami – „bo to nie tak miało być!”.

reklama

Jesteś moim lustrem

Bywa, że zakochujemy się w dzieciach tak mocno i ślepo, że poza naszą miłością nie widzimy już świata. Nie widzimy nawet naszych prawdziwych dzieci. Te stają się jedynie zwierciadłem, lustrem, w którym odbijają się nasze marzenia i oczekiwania, niespełnione sny. Nie mają już swoich twarzy, są tylko celem do osiągnięcia. Próbujemy zawłaszczyć sobie ich życie. Jakby można było w ten sposób przeżyć młodość jeszcze raz, zrealizować się jako tancerka, muzyk czy sportowiec.

Rodzice głusi na komunikację ze światem zewnętrznym tworzą sobie własny rodzinny ekosystem, alternatywną rzeczywistość. Prowadzą za rękę – ale tylko tam, gdzie sami chcieliby pójść. Często wymagają zbyt dużo. Bo widzą w tych wielkich błękitnych lub orzechowych oczach swój mistrzowski mecz, którego nigdy nie zagrali, wygraną olimpiadę, a wreszcie dobre studia, pieniądze, partnera, lepsze życie… Przecież jeszcze wszystko można naprawić – jeżeli nie w swoim, to w życiu dziecka. Uchronić je przed wszystkim, nawet przed samym sobą, odciąć od tego, co trudne (i kształtujące), od tego, co smutne (i dające mądrość), od tego, co nieudane (i pchające do nowego, do odkrywania). W zamian za posłuszeństwo dają własne poświęcenie, bez reszty i oferują gotowe życie. Czy można znaleźć plusy tak zaborczej miłości? Nie, można tylko próbować ją usprawiedliwiać.

Mamo, Tato – nie piszcie dzieciom scenariuszy, zostańcie w fotelu reżysera. Kroczcie ramię w ramię, prowadźcie, bądźcie zawsze. To najlepsza miłość, jaką możecie podarować swojemu dziecku tak, aby równocześnie zalać nią je bez reszty, ale by się nią nie zachłysnęło, mogło wziąć głęboki oddech i pofrunąć. Gdy rozwinie skrzydła, nadal będzieciemogli przeżywać swoje zauroczenie, ale bez efektów ubocznych.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »