Poradnik współczesnej macochy

fot.123rf

Miłość nie wybiera. A jednak na partnera wybrała ci mężczyznę, który już jest ojcem. Ponieważ kochasz, chcesz pokochać go razem z jego dzieckiem. Tylko ono nie zawsze na to pozwala… Jak nie pogubić się w dobrych chęciach, poczuciu winy i krzywdy? Wyjaśnia pedagog.
Nie chce zrobić niczego, o co prosisz, bo nie jesteś jego mamą i nie będziesz mu rozkazywać. „Niech jej tu nie będzie. Kiedy ona sobie pójdzie?” – pyta, patrząc ci prosto w oczy. „Moja mama robi lepsze pierogi, moja mama mi tego nie każe, moja mama jest ładniejsza niż ty”– dowiadujesz się co kilka minut. Jest obrażone na cały świat, nic mu się nie podoba, a prezentem rzuciło o ścianę. O czym mowa? O świętach z dzieckiem twojego partnera. Oczywiście może być miło i rodzinnie, to też się zdarza. Jego dziecko może cię pokochać od pierwszego wejrzenia, być ci bliskie jak własne. Jeśli jest pogodzone z sytuacją i akceptuje ją. Rzadko się to zdarza, bo mimo szumnych deklaracji podczas rozstania dobro dziecka nie zawsze jest jednak najważniejsze. Rozwodzący się rodzice skupieni są na swojej frustracji, więc cały dziecięcy lęk z powodu utraty poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji dostanie się temu, kto na to najbardziej zasłużył: nowej partnerce taty, czyli tobie.

reklama

Przeczytaj:

Kiedy dziecko partnera nie daje ci szans

Dzieci partnera: jak się wobec nich zachować?

Kiedy za bardzo się stresujesz

Bardzo dobrze ci się czyta te wszystkie mądre rady i ogólnie ze wszystkim się zgadzasz, prawda? Problem tylko w tym, że gdy w waszym życiu zjawia się pasierb lub pasierbica, wyskakuje ci gula, spinasz się, nie jesteś naturalna i zachowujesz się zupełnie nie tak, jak byś chciała. To normalne. Nie miej do siebie pretensji. Oto, co może pomóc ci w zminimalizowaniu stresu:

  1. Nie podchodź do tego zbyt ambitnie

Powtarzaj sobie, że to dziecko waszych sąsiadów. Czy wtedy pucowałabyś mieszkanie przed jego przyjściem? Byłabyś zdenerwowana? Byłabyś zazdrosna, gdyby poszło tylko ze swoim tatą na sanki? Gdy pomyślisz, że to jest po prostu jakieś dziecko, przestanie być nerwowo, a w tobie pojawią się całkiem inne emocje. Możesz spróbować tej metody.

  1. Nie unikaj spotkań

Dla każdego nowego związku dzieci z poprzedniego, które trzeba przyjąć na święta, to jakiś mniejszy albo większy problem. Nie unikaj tej wizyty. Zobacz, jaki twój partner ma kontakt z własnym dzieckiem, przyjrzyj się, czy jest dobrym tatą. Masz niczym niezastąpioną okazję obserwacji, jak będziesz traktowana, gdy minie pierwszy ogień waszego związku. Jeśli on ma dzieci, poznaj je jak najszybciej. Zobaczysz od razu, na co się decydujesz i jak będzie wyglądał przez wiele długich lat co drugi weekend, co drugi tydzień i cały twój urlop. Nie licz, że nie będziesz widywać jego dziecka. Będziesz. Sprawdź, czy dasz radę emocjonalnie w tym wytrwać i czy ten związek jest tego wart.

Zapisz sobie w notesie i czytaj jak mantrę

On jest tatą, ma dziecko i zawsze już je będzie miał. Ono nie zniknie, nie wyjedzie, nie przestanie do was przychodzić. Dziecko potrzebuje taty. Jeśli nie będą mieli kontaktu, będzie rosło w cierpieniu.

On/ona (czyli dziecko) nienawidzi nie mnie, tylko swojej życiowej sytuacji.
On/ona nie walczy ze mną, tylko jest nadal w żałobie po utraconej rodzinie.

Nasz dom to jest dla niego obce miejsce. Nie jest tu u siebie, więc na pewno będzie zaniepokojone, zdezorientowane, będzie tęsknić za mamą, będzie się bało pójść spać i nas zostawić. Tak będzie się działo nie tylko przy pierwszej wizycie, ale przy dwudziestej również. Tak będzie nie tylko, gdy ma cztery lata, ale również gdy będzie miało czternaście.

Gdy czuję irytację, złość, zazdrość, to nie z powodu jego dziecka, tylko z powodu tego, że moje oczekiwania co do życia były inne i jestem zwyczajnie rozczarowana, że on ma dziecko. Jego dziecko mnie nie złości. Złości mnie brak możliwości pełnej realizacji moich marzeń o idyllicznym związku.

Zobacz, co radzą macochy z doświadczeniem

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »