Wychowanie dzieci: jak postępować z naburmuszonymi dzieciakami

Słowo „dziecko” kojarzy się z radością, uśmiechem, beztroską na twarzy, a jednak wiele naszych dzieci jest wciąż skrzywionych, naburmuszonych, złych na cały świat. Jak z nimi postępować?
Czesanie włosów to wielki wrzask; prośba, żeby przyszło na obiad, zawsze kończy się dłubaniem widelcem w talerzu, dąsem i oświadczeniem, że niedobre, za dużo, za mało, nie takie jak trzeba. Nawet całus na dobranoc jest „wydawany” niechętnie.

Mały kapryśnik potrafi wszystkim domownikom odebrać radość życia. Z takim dzieckiem nie chce się przebywać, kontakt z nim jest niesatysfakcjonujący i frustrujący. Jesteś mamą – masz prawo chcieć mieć satysfakcję z obcowania z własnym dzieckiem i dlatego trzeba walczyć z kaprysami, dąsami i naburmuszeniem.

Mały kapryśnik nie wie, jak jest odbierany i jak wpływa na innych. Nie ma wiedzy, że relacje interpersonalne są zwrotne i zły humor się udziela. Warto mówić o tym dzieciom.

„Nie lubię cię czesać, bo tylko na mnie krzyczysz”.

„Nie lubię podawać ci kanapek, bo zawsze jesteś z nich niezadowolony”.

„Nie ma żadnej przyjemności z wychodzenia z kimś, kto cały czas jest zły”.

Dziecko powinno wiedzieć, że masz swoją wytrzymałość i że też czegoś w jego zachowaniu nie lubisz. Nie udręczaj się znoszeniem z pokorą kaprysów dziecka.

Relacja jeden na jeden

Wiele samotnych mam ma problem z wiecznymi dąsami swojego dziecka. Jest to bardzo częsty element rodziny „jeden plus jeden”. Matka samotna nie ma z kim stworzyć wspólnego frontu. Gdy jesteś stale do dyspozycji dziecka, ono myśli, że ty zniesiesz wszystko. Mało tego! Szybko się uczy, że im gorzej się zachowuje, tym ty bardziej się starasz, podlizujesz się mu. Dlatego jeśli chcesz, żeby dziecko oduczyło się prezentować obrażanie i stroić fochy: