Wyprawa po odwagę

fotochannels.com

Dzieci wychowane na strachu coraz bardziej się boją. Ale rodzice w końcu też zaczynają się bać, że ich dzieci się boją. Zresztą rodzice boją się wielu innych prawdziwych i wyimaginowanych niebezpieczeństw i przekazują ten lęk dzieciom. Tak narasta spirala strachu. Jak ją przerwać?
Zaczyna się na ogół niewinnie. Mama mówi do czteroletniego Janka: „Jak będziesz ssał smoczek, wypadną ci zęby”. Tata przestrzega dziesięcioletnią Kasię obgryzającą paznokcie: „Bo ci się powykrzywiają palce”. Pani w przedszkolu: „Jak będziecie niegrzeczni, przyjdzie pani dyrektor”. Wszyscy dorośli mają dobre intencje. Postępują w myśl zasady: im bardziej cię nastraszę, tym bardziej będziesz bezpieczny. Potem dziecko słyszy o złodziejach, bandytach, przemocy, terroryzmie, kataklizmach. Zawsze z podtekstami. Po pierwsze: martwię się o ciebie. Po drugie: dzisiaj nikomu nie można ufać. I po trzecie: niebezpieczeństwo czai się wszędzie. Rodzicom wydaje się, że dzieci traktują te uwagi jak rady dotyczące bezpieczeństwa. W rzeczywistości dzieci odbierają je jako komunikat o treści: nie ufam ci.

reklama

Debbie i Mike Gardnerowie, autorzy książki „Jak wychowywać dziecko, aby umiało się bronić”, twierdzą, że wychowanie na strachu nie jest skuteczne, tak jak nieskuteczne jest nauczanie oparte na strachu. Argumentują: jeśli początkującemu kierowcy każemy wciąż skupiać się na negatywnych zdarzeniach, które mogą wydarzyć się na drodze, w końcu do nich dochodzi. Jeśli skoncentrujemy się na nauce techniki jazdy, zachowaniu bezpieczeństwa, na pewno nie wyeliminuje to ewentualnych zdarzeń losowych, ale kierowca o wiele skuteczniej przyswoi wiedzę i w razie zagrożenia będzie umiał się odpowiednio zachować.

Zamiast zatem akcentować nasze obawy, bezbronność i bezradność dziecka, koncentrujmy się na uczeniu odwagi – apelują autorzy. I przekonują, że skupianie się na robieniu tego, co słuszne, a nie na tym, co niesłuszne, zaszczepi w dziecku postawę mocy, pewności siebie i siłę.

Mamy do tego celu bardzo ważne narzędzie – pozytywne komunikaty. Na przykład: „Cieszę się, że jesteś rozsądna i wiesz, że po powrocie ze szkoły trzeba zamknąć drzwi na klucz. Wierzę, że podejmiesz dobrą decyzję”.

Wielu rodziców zareaguje na te słowa sprzeciwem: „Ależ moje dziecko nie podejmuje dobrych

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »