Zabawa wczoraj i dziś

Współczesne dzieciństwo różni się od tego, którego doświadczali nasi dziadkowie czy nawet rodzice. Dzisiaj maluchy mają więcej możliwości zabawy. Ogromny wybór zabawek na sklepowych półkach przyprawia nas o zawrót głowy, a dla kilkulatków jest czymś normalnym.
Jeszcze nie tak dawno gwarantem dobrej zabawy były rower, piłka czy szmaciana lalka. Dziś funkcjonuje pojęcie markowych zabawek – trudno byłoby znaleźć przedszkolaka, który nie wie czym jest Hello Kitty, Bakugan czy Bionicle. Zanim maluch nauczy się obsługi komputera jest już wiernym fanem telewizji. W obliczu tak dużej ilości bodźców i nowych informacji dzieciom coraz trudniej jest też skupić uwagę, wiele z nich ma problemy z koncentracją. Trudno z tym walczyć, świat się zmienia i nie można tego zatrzymać, ale na pewno warto trzymać rękę na pulsie.

reklama

Otwieramy się na nowe

Jeśli nie możemy wyeliminować jakiegoś zachowania, spróbujmy chociaż nad nim popracować. – Maluch, który sprawność kojarzy z pokonaniem kolejnego levelu w grze komputerowej niechętnie wybierze się na plac zabaw, ale jeśli zaproponujemy mu strzelanie z pneumatycznych armatek w kolorowym małpim gaju… kto wie. – mówi Monika Ćwiek, pedagog współpracująca z ogólnopolską siecią placów zabaw Kinderplaneta. – Zabawa w basenie pełnym kolorowych kulek, wspinaczka czy pokonanie tunelu z przeszkodami to spora dawka ruchu, a jednocześnie niezła frajda – dodaje. Chodzi o to, aby nie przekonywać dziecka na siłę, że podchody to naprawdę rewelacyjna sprawa, a najlepsze przygody przeżywa się w harcerstwie. Warto znaleźć taką drogę, która będzie odpowiadała zarówno dziecku, jak i rodzicom.

Szukamy równowagi

Kolejną złotą zasadą jest „co za dużo, to nie zdrowo”. Można dojść do kompromisu zarówno w kwestii formy zabawy, jak i poświęcanego na nią czasu. Gra na komputerze nie jest zła, jeśli dziecko nie spędza na niej całego popołudnia, a telewizja może uczyć, jeśli wybierzemy odpowiednie programy. Warto porozmawiać z dzieckiem na ten temat i wspólnie ustalić pewne reguły. Samo powtarzanie „ciągle siedzisz przed komputerem” nic nie da. Najważniejsze, żeby maluch zrozumiał zasadność wprowadzonych ograniczeń, wtedy łatwiej będzie mu ich przestrzegać.

Świecimy przykładem

Istotną rolę odgrywają także rodzice, którzy dają dzieciom przykład swoim zachowaniem. Trudno o miłośnika książek w domu, w którym życie toczy się wokół telewizora. Aby wpoić malcowi pozytywne wzorce warto poświęcić swoje niewymagające formy relaksu na rzecz wspólnej, twórczej zabawy. Można ustalić, że czwartki to dzień na prace plastyczne albo radosne gotowanie, a w weekendy zawsze wybieramy się na spacer. W ten sposób dziecko nauczy się spędzania wolnego czasu na różne sposoby. Gra na komputerze będzie miłym dodatkiem, a nie tematem przewodnim każdego dnia.

Najważniejsze jest znalezienie równowagi zarówno, jeśli chodzi o atrakcje, zabawki, zajęcia dodatkowe i naukę. Być może współczesne maluchy nie potrafiłyby godzinami czytać książek, ale za to posiadają wiele umiejętności, których brakuje ich dziadkom czy też rodzicom. Wielozadaniowość, umiejętność szybkiego podejmowania decyzji i elastyczność to w dzisiejszych czasach bardzo ważne kompetencje. Poza tym, nowe technologie nie oznaczają tylko gry na komputerze i bezmyślnego oglądania telewizji, dają także pole do rozwijania kreatywności. Warsztaty budowania robotów, centra edukacyjne czy nowoczesne place zabaw to dla maluchów idealne warunki do nauki poprzez zabawę.