Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój


Powracają do mnie demony z przeszłości

Witam serdecznie,
Mam pytanie dotyczące moich myśli o przeszłości. Otóż nie mogę się ich pozbyć, szczególnie przed snem. Nie chcę ich, a one wracają jak bumerang, różne sceny, zdarzenia – niektóre neutralne, niektóre rzecz jasna gorsze. Niestety, moje dzieciństwo nie należało do najpiękniejszych, moja młodość też była delikatnie mówiąc dość burzliwa i niezbyt grzeczna, ale uporałam się z nią. Skończyłam studia, potem chodziłam na terapię, jestem w szczęśliwym związku. Generalnie rzecz ujmując, jestem zupełnie inną osobą niż kilka lat temu, lepszym człowiekiem. Długo pracowałam nad tym, by nie myśleć o tym wszystkim, co się w moim życiu wydarzyło, przez jakiś czas był spokój. Ostatnio jednak te myśli powracają, jestem już nimi tak bardzo zmęczona! Nie dają mi spać, robię się spięta. Nie chcę ich! Zaczęłam medytować, pomyślałam że może mam w głowie chaos i muszę uspokoić myśli. Czy istnieje możliwość, że nie załatwiłam czegoś z przeszłości? A może potrzebuję więcej czasu, choć minęło już ponad 7 lat? Będę wdzięczna za radę. Pozdrawiam:)

Wygląda na to, że jest właśnie tak jak Pani przypuszcza, że „nie załatwiła Pani przeszłości”.  Nie wiem jak długo pracowała Pani terapeutycznie, ani jak intensywnie, ani też nad czym. Ale te parę lat spokoju wewnętrznego jest dowodem na  to, że było tego sporo, i  że było rzetelnie. Często bywa tak, że, szczególnie jeśli mamy za sobą mocno toksyczną przeszłość, trzeba się liczyć z tzw. nawrotami. Lub po prostu: trzeba sobie zdać sprawę, że życia nie da sie raz na zawsze posprzątać, bo – tak jak w codzienności – sprzątać trzeba regularnie. W życiu  wewnętrznym, co parę lat mamy do czynienia z kryzysami rozwojowymi. Te klasyczne 7 lat! Jak w książce. Normalne. To nie znaczy, że tamto czyszczenie poszło na marne  – ono juz przecież przyniosło długi spokój. Teraz warto wziąć się po prostu za nowe czyszczenie, już na wyższym poziomie świadomości i do tego z chęcią, ciekawością siebie, a nie złością i zniecierpliwieniem.  No bo też proszę spojrzeć: jak Pani samą siebie traktuje?!   Proszę czym prędzej siebie samą przeprosić i udać na kolejny etap terapii. A cóż to takiego strasznego? To przecież zajmowanie się sobą, najważniejszą dla Pani osobą na świecie. Powodzenia!


POLECANE KSIĄŻKI