Anna Czerwińska-Rydel. Moc czekolady. Opowieść o Wedlach i czekoladzie

Jestem czekoladoholikiem! to brzmi jak poważne wyznanie osoby głęboko uzależnionej, w sumie można powiedzieć, że taką osobą właśnie jestem. Kocham czekoladę. Jeść, gotować z niej, czytać o niej, oglądać potrawy wykonane z jej udziałem.|Jestem czekoladoholikiem! to brzmi jak poważne wyznanie osoby głęboko uzależnionej, w sumie można powiedzieć, że taką osobą właśnie jestem. Kocham czekoladę. Jeść, gotować z niej, czytać o niej, oglądać potrawy wykonane z jej udziałem.
Niedawno nakładem wydawnictwa Muchomor ukazała się książka poświęcona czekoladzie. Jednak nie jest to książka kucharska, chociaż kilka przepisów się w niej znalazło (Truskawki w czekoladowych mundurkach oraz Milonga czekoladowa skradły moje serce, bo przecież truskawki i czekolada to najlepsze połączenie na świecie!). To książka o czekoladzie, o jej historii i o rodzinie Wedlów, która z miłości do tego cudownego afrodyzjaku uczyniła sposób na życie. Moc czekolady czyta się jak powieść i w sumie chyba najlepiej do niej to określenie pasuje. Ta książka to opowieść o początkach, momentami trudnych, bujnym rozwoju, czasach wielkości i smutnym końcu rodziny Wedlów i ich fabryki. Może powinnam już wcześniej napisać, że książka jest cudownie wydana, piękna, estetyczna, długo pachnąca farbą drukarską (jestem od tego zapachu książek uzależniona)… Zawiera świetne ilustracje i zdjęcia (w dużej mierze udostępnione przez Lotte Wedel). Stanowi dzięki temu nie tylko doskonałą porcję wiedzy na temat trzech Panów o nazwisku Wedel i historii ich czekobiznesu, ale zapewnia też feerię doznań estetycznych, co ja w książkach bardzo cenię.  Wyd. Muchomor 2014

reklama