Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Kuchnia zbuntowanego gastronauty


Amber Room
Na jedzenie w knajpach Polacy wydają najmniej w Unii Europejskiej. Według Eurostatu tylko kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Jedna z sieci hurtowni zbadała, że na jeden posiłek w restauracji wydajemy średnio 16 zł. Wygląda więc na to, że jeśli już naprawdę musimy zjeść poza domem, to skusić jest nas w stanie tylko urok płaskiego jak naleśnik fastfoodowego hambuksa albo skrawków nie najświeższego mięsa ze zmasakrowaną kapustą. Nie będę nawet udawał zdziwionego, bo stołowanie się w większości polskich restauracji nie przynosi satysfakcji ani podniebieniu, ani tym bardziej kieszeni. Anglik, Hiszpan czy Francuz ma do wyboru setki knajp, gdzie może zjeść przyzwoity posiłek za relatywnie niewielkie pieniądze. Tymczasem w Polsce ceny są porównywalne, a jakość dań mizerna. Spytałem kiedyś o ten paradoks jednego z naszych szefów kuchni. Odpowiedział, że cena przyzwoitych składników w naszych hurtowniach jest taka sama jak na Zachodzie, co miało tłumaczyć, dlaczego w Londynie zapłacimy za obiad tyle samo co w Warszawie. Kurtuazyjnie nie drążyłem tematu, ale gdyby zarobki polskich kucharzy i kelnerów też były porównywalne, nie uciekaliby oni na Wyspy pod godziwe wynagrodzenie, prawda? No dobrze, zakładając, że jedzenie nie może być tańsze, zastanawiam się, dlaczego nie może być lepsze. Cóż, może dlatego, że wszyscy, którzy potrafią gotować, robią to na przykład w Zjednoczonym Królestwie albo dajmy na to w Australii? No bo jak wytłumaczyć to, że w restauracjach z jakimiś ambicjami nie potrafią usmażyć poprawnego omleta, upiec gęsiego udka (mimo że jest polecaną pozycją tego dnia) czy zgrilować steku z tuńczyka, tak by nie stał się niejadalnym wiórem? Dlaczego zupy i risotta robią na kostce rosołowej, desery na margarynie a mięsa z mrożonki? Najpewniej to kwestia tego, że za mało jadamy z restauracjach i muszą one oszczędzać na wszystkim i golić tych, którzy jednak tam z różnych względów chodzą (fakturkę na firmę poproszę!). Nie jemy, bo jest nędznie – jest nędznie, bo nie jemy – i kółko się zamyka. Jest wyjście z tej patowej sytuacji. Obywatelsko zbojkotować bezwstydne jadłodajnie  i gotować w domu. Dla siebie, dla męża i dla żony, dla potencjalnej żony (czy jest lepszy sposób, żeby trafić do serca?) i dla przyjaciół a najlepiej razem z nimi – bo nie ma większej frajdy niż dobre jedzenie w doborowym towarzystwie. Tym bardziej, że za 16 zł na osobę można zrobić sobie całkiem luksusowy posiłek. Pierś kaczki z winnym sosem i ziemniakami dauphinoise dla 4 osób Łączny koszt około 64 zł, czyli 16 od łebka.

  •  cztery piersi kacze (ok. 40 zł),
  •  niedrogie czerwone wytrawne wino (11,99 zł),
  • dobry niskosłodzony dżem z czarnej porzeczki (ok. 4 zł),
  • gwiazdka anyżu (1 sztuka to parę groszy),
  • ocet z czerwonego wina (tu nie liczę, bo potrzebne będzie niewiele),
  • 1 kg ziemniaków (2-3 zł),
  • śmietanka 30 proc. 250 ml (3 zł),
  • mleko – 250 ml (niecała złotówka),
  • Dwa ząbki czosnku (grosze).

Mięso myjemy, suszymy na papierowym ręczniku i nacieramy dobrze solą. Do garnuszka wlewamy szklankę wina, 4 łyżki octu, dodajemy 2 łyżki dżemy i gwiazdkę anyżu. Redukujemy do połowy oryginalnej objętości, tak żeby sos był w miarę gęsty. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą. Kroimy ziemniaki w cienkie plastry, układamy je w płaskim żaroodpornym naczyniu, soląc równomiernie i posypując drobno posiekanym czosnkiem. Całość zalewamy mlekiem wymieszanym za śmietanką i pieczemy przez około 45 min. w 180 st. C. Piersi kładziemy skórą (wcześniej warto ją ponacinać, nie uszkadzając mięsa) do dołu na zimnej patelni, zapalamy palnik i smażymy na średnim ogniu ok. 8-10 min, aż skórka będzie ładnie przyrumieniona i chrupiąca. Następnie przerzucamy mięso na drugą stronę i smażymy około 4-5 min. w zależności, jak grubą dysponujemy piersią. Po usmażeniu odstawiamy na 5 min., żeby mięso odpoczęło i kroimy w ukośne plastry. Na ogrzanych talerzach układamy mięso, które polewamy sosem, i gorące ziemniaki. Jeśli wino jest znośne, to można je wypić, jeśli nie to zamrozić – będzie jak znalazł na następny raz.


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI