Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Nie okradajcie dzieci ze smaków


123rf.cpm
Amerykanie kochają fast foody. Są zresztą do tej odwzajemnionej acz toksycznej miłości przygotowywani do dziecka. W Wendy’s czy innym Taco Bell nie dziwi tubylców widok kilkumiesięcznego dziecka pojonego przez matkę colą za pomocą słomki używanej w roli pipety.

Jeśli chodzi o karmienie dzieci, Polacy też mają na sumieniu sporo grzeszków. Nie mówię tu nawet o podsuwaniu pociechom takich smakołyków, jak parówki, mrożona pizza czy „sposoby na…”, ale o odmawianiu im różnorodności wrażeń. Wielu uważa, że dzieci muszą dostawać jedzenie proste, łatwe, mięciutkie i bez smaku. Widać to nawet, a może szczególnie, w nudnych do bólu menu dziecięcym w naszych restauracjach. Zestaw zwykle jest taki sam: panierowana pierś kurczaka w finezyjnym kształcie rybki na przykład albo zmielona i ukształtowana na obraz i podobieństwo kurczaczka ryba w formie tzw. paluszka rybnego. Do tego jakaś podejrzana surówka i nasączone tłuszczami nasyconymi frytki. Nie mówię, że dzieci mogą zjeść wszystko, bo raczej vindaloo z baraniny pewnie mogłoby im zaszkodzić, ale dlaczego, w granicach rozsądku, nie dawać im tego, co sami jemy? Moje nieco ponad dwuletnie dzieci jedzą prawie zawsze z nami. Jedyne, czego im żałuję, to sól, której my używamy już na talerzu i nadmierna ilość tłuszczu, której nie mogliby strawić, i cukru. Kiedy więc robię wołowinę po burgundzku, dostają swoją porcję – przecież alkohol z wina w ciągu długiego gotowania dawno wyparował. Jeśli robię delikatne rybne curry, serwuję im ich porcję posypaną świeżą kolendrą – dokładnie tak samo jak moją. Daję im spróbować chilli,  smażonej kaczki, pieczonej pietruszki, anchovies czy grejpfruta. Nie wszystko im smakuje – czasem musimy na szybko zrobić coś łatwiejszego w odbiorze, ale mają wybór i szansę na kolejny „eksperyment” z różnymi smakami, zapachami i teksturami. A przede wszystkim wyrabiają sobie gust.  I mimo że dopiero niedawno skończyli dwa lata, już mają słabość do kuchni śródziemnomorskiej – wyjadają z sałatki oliwki i każą sobie polewać kuskus oliwą. Córka zajada się rukolą i chrupie surową marchewkę, syn uwielbia parmezan i wszelkie rodzaje fritatty. Dajcie dzieciom jeść, jak ludziom!  


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI