Kulturalny sierpień

Materiały prasowe

Kwiaty pachną latem. Bębny wybijają jego ekscytujący rytm, a wspomnienia pomagają nie pogubić się w codzienności. Zrzucamy teraz zbędne ubrania. Razem z nimi – fałszywe wartości. A wtedy robi się ciepło na duszy.|Kwiaty pachną latem. Bębny wybijają jego ekscytujący rytm, a wspomnienia pomagają nie pogubić się w codzienności. Zrzucamy teraz zbędne ubrania. Razem z nimi – fałszywe wartości. A wtedy robi się ciepło na duszy.

reklama

Animacja Flash

 

Babcia wokół tarasu i schodów sadziła aksamitki. Matkę wzruszała pachnąca u sąsiadów maciejka. Mnie zachwycały inne kwiaty. Kiedy byłam dziewczynką, wirowały wysoko nad moją głową na wiotkich łodyżkach: kremowe, różowe i czerwone. Nie jak kwiaty, jak motyle. Ciocia Nusia (Franciszka) nazywała je warszawiankami. Rosły wzdłuż ścieżki prowadzącej w głąb jej ogrodu. 

Nie mam ogrodu i nie mogę posadzić kwiatów, które połączą mnie z dzieciństwem. Ale nawet w najmniejszym pokoju na najwyższym piętrze wieżowca można znaleźć miejsce na bukiet dobrych wspomnień. Wazon też jest niepotrzebny. Kwiaty ogrodowe pięknie wyglądają w wydrążonej papryce czy pomarańczy, tak pisze w książce „Bukiety z mojego ogrodu” Louise Grimault (wyd. Delta W-Z, Warszawa). Znalazłam tam nie tylko moje warszawianki (Cosmos bipinnatus), ale także przepis na to, jak łączyć kwiaty, aby ich zapachy harmonizowały ze sobą i koiły zmysły (słodycz magnolii pięknie pokreśli gałązka cisu). Louise podaje też przepis na jadalny bukiet, który można postawić do kolacji, aby goście skubali go przed głównym daniem. Nasturcja jest słodka, nagietek korzenny… 

Gdyby lato miało serce, jego rytm wybijałyby bębny. Może brazylijskie? Jeśli dodamy do nich werble caixas, repinique, chocalho, dzwonki agogo, cuica – wszystkie te instrumenty perkusyjne, które wymyślono do grania podczas parad – będziemy mieli instrumentarium polskiego zespołu Ritmodelia. Ich nowa płyta „It’s Not Batucada!” (CD, wyd. CM Records) to doskonały energetyzujący podkład do wspólnej zabawy w upalny sierpniowy wieczór czy noc.

Kiedyś ludzie potrafili razem tańczyć, śpiewać, biesiadować. Czuli się wspólnotą, a to dawało im poczucie siły i bezpieczeństwa. Zabawa miała demokratyczny charakter. Śmiali się, pocili i radowali tak samo. Dziś mamy telewizyjny show. Sami rzadko się bawimy. Częściej patrzymy, jak robią to celebryci. Ale może warto wrócić do idei wspólnej zabawy?Kasety z przegranymi płytami punkowych zespołów z Londynu miał Artur. On też pisał teksty i śpiewał ze swoim zespołem: wolność, po co nam wolność, mamy przecież telewizję. Ja pisałam wiersze, które między punkowymi kawałkami recytował Krzysiek, także poeta, a dziś ekolog i doktor biologii. Poezja i muzyka wypełniły naszą młodość tak szczelnie, że na trudną codzienność, podobnie jak i na politykę, nie pozostało w niej dużo miejsca. A był wtedy stan wojenny, kartki, koszary ZOMO w szkole niedaleko domu, doszło do tego zwolnienie z pracy mojej matki itp. A potem matura, egzamin na studia – za pierwszym razem oblany. Nie było łatwo. Ale i tak najważniejsze okazywało się granie, pisanie i dyskutowanie.

Co dziś może zająć mnie na tyle, żebym zapomniała o kłopotach? Mój kolega dziennikarz mówi, że to nie problem znaleźć jakąś pracę. Problemem jest znaleźć pasję. To, niestety, nie takie proste, gdy przez lata zajmowaliśmy się tylko zarabianiem i awansowaniem. Od czego zacząć poszukiwania pasji, skoro gdzieś się nam zawieruszyła? Może od filmu Jacka Borcucha „Wszystko co kocham”? (DVD, dystr. TiM Film Studio). Świat tam przedstawiony to także moja młodość. W filmie wygląda on tak jak i we wspomnieniach. Trochę lepszy i ładniejszy, niż był. Ale najważniejsze, o czym nam ten film przypomina. Gdy byliśmy młodzi, stawialiśmy na coś zupełnie innego niż rozgrywki w korporacji, markowe ciuchy i mieszkanie w prestiżowej dzielnicy. I to ma nas zniewalać bardziej, niż robił to PRL?

Są wakacje. Dobry czas, żeby usiąść pod jakąś gruszą, cyprysem albo pod przemoczonym parasolem małej kawiarenki na Starym Mieście i pomyśleć, co zmienić, aby poczuć się wolnym człowiekiem. Mam zamiar się tego dowiedzieć, i to koniecznie tego lata.