Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Kawa w domu


27 lipca 2012 Kubik kawy sylwester.ciach
Jest dużo sposobów na to, żeby uzyskać dobrą kawę w domu. Najpierw oczywiście dobrze jest zdefiniować sobie, co dla nas oznacza dobra kawa...

Byłem dla przykładu ostatnio na cup tasting’u (to taka forma oceny i porównywania kawy, gdzie odpowiednio zmieloną kawę zalewamy odpowiednią ilością wody o danej temperaturze, zaparzamy, przerywamy ten proces, a następnie testujemy) zorganizowanym dla osób zupełnie przypadkowych; próbowaliśmy 6 kaw, 2 były dobre, 2 „specyficzne” i dwie zupełnie zepsute, w tym1 po prostu zwietrzała i zjełczała. Ta ostatnia przypadła do gustu jednej z uczestniczek najbardziej. Piszę to zupełnie bez złośliwości. Po prostu nie wszyscy wymagamy od kawy tego samego i czasem zupełnie nie warto się niepotrzebnie napinać, co na ogół kończy się tym, że ekspres lub jego ekwiwalent stoi nie używany albo używany niewłaściwie. Jeżeli jednak macie ochotę, to dziś opiszę wam moje ulubione urządzenie: Hario v60 02.

Produkuje je znana japońska firma Hario. Cały zestaw pozwoli na otrzymanie świetnej kawy. Za relatywnie małe – jak na urządzenia do kawy – pieniądze (całość, to w najgorszym wypadku niecałe 1000 złotych). Potrzeba nam więc wspomnianego zaparzacza Hario v60 02 (lub 01, jeżeli chcemy mieć porcję na jedną filiżankę), pojemnika, do którego tę kawę zaparzymy (filiżanka, dzbanek. Ja korzystam z Hario Range Server), papierowych filtrów odpowiednich do naszego urządzenia, młynka z regulacją mielenia (taki ręczny młynek można nabyć bez problemu), drewnianego mieszadła, stopera, termometru do cieczy, wagi z dokładnością od 1 grama do kilograma, świeżej wody i czajnika, do którego przelejemy zagotowaną wodę, a który posłuży nam do zalewania kawy. Czajnik jest o tyle istotny, że kawę zalewamy strumieniem o stałej średnicy, stąd też dzióbek powinien być długi i wąski. Można kupić nowy (via Hario na przykład) albo szukać na pchlim targu. Byłbym zapomniał! Przede wszystkim potrzeba nam kawy, która nie jest mieszanką, została jasno wypalona i jest świeża. Można zaopatrzyć się w którejś z polskich palarni albo zamówić. Ja aktualnie mam w młynku: Santa Alina Brasilia z duńskiej palarni Coffee Collectiv. Świeżo wypaloną kawę mielimy odpowiednio grubo (tekstura piasku), zaparzacz razem z dzbankiem i filtrem przelewamy gorącą wodą, aby je dogrzać i usunąć papierowy posmak. Woda powinna mieć między 90, a 96 stopni. Ilość kawy na 28 ml wody to między 1.6 a 2 gramy. Ja używam 360 ml wody na 24 gramów. Należy pamiętać, że są to raczej wskazówki niż dokładna metoda. Można eksperymentować. A nawet trzeba, bo w tym kryje się cała zabawa. Naszą kawę po wsypaniu zalewamy 60 ml wody, dajemy jej chwilę, aby w całości nasiąkła wodą i się „otworzyła”, a następnie powolnymi kolistymi ruchami wlewamy resztę wody. Po około 2 minutach otrzymamy doskonale zaparzoną kawę. Warto zerknąć na przykład na stronę www.brewmethods.com. Znajdziecie tam mnóstwo podpowiedzi i inspiracji. Hario v60 jest moim ulubionym urządzeniem, bazuje na projekcie z 1908 roku, z kilkoma prostymi modyfikacjami, która w połączeniu z dobrą kawą i techniką dają czystą, harmonijną i klarowną filiżankę kawy, o ładnym, okrągłym smaku. Jest też coś niesamowicie przyjemnego w tej zrytualizowanej czynności zaparzania. Szczególnie rano albo późno wieczorem. Jakże jest to różne od naciśnięcia przycisku i otrzymania po dwudziestu sekundach kawy w filiżance. Polecam szczególnie wtedy, kiedy jesteśmy w nadmiernym pośpiechu. Można złapać drugi oddech. 


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI