Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Kubik i kawa w lodówce


11 września 2012 Kubik kawy Monika Stachura
Jak przechowywać kawę? To pytanie wraca jak bumerang w różnych dyskusjach i jak się okazuje jest dosyć dużo legend i dziwnych przekonań dotyczących tego, co z kawą po otwarciu paczki zrobić. Błędnych najczęściej.

I to również wśród osób, które powinny – chociażby z racji charakteru prowadzonego biznesu – zgłębić temat do końca, gdyż bezpośrednio może przełożyć się na zysk i satysfakcję. Temat również trudny, bo jedyną sensowną odpowiedzią, jakiej można udzielić, jest: nie przechowywać. Zużywać jak najszybciej. Natychmiast. Niestety w momencie, kiedy nie zużywacie kilograma kawy dziennie, może to okazać się dosyć dużym problemem. Czyli – biorąc pod uwagę domowe potrzeby – to raczej nie macie wyjścia: trzeba kawę jakoś uratować. Na uratowanie sytuacji jest kilka sposobów, ale po kolei. Po pierwsze: wszystkie te rozważania dotyczą kawy ziarnistej. Kawa uprzednio zmielona, to zasadniczo jest już kawa również w jakiejś części „zepsuta”. Tu pamiętajcie raczej o tym, żeby przechowywać ją po prostu w suchym i ciemnym miejscu i zużyć tak szybko, jak się da. Jeżeli macie zamykany próżniowo pojemnik, to na pewno jej nie zaszkodzi, ale nie oszukujmy się, nie pomoże również w jakimś większym stopniu. Jeżeli natomiast chcecie naprawdę mieć dobrą kawę pod ręką, proponuję kupić najprostszy ręczny młynek (poszukajcie w internecie produktów firm Hario lub Porlex. Wydatek nie większy niż 200 zł., a w zamian dostaniecie możliwość mielenia sobie kawy zawsze na świeżo. Młynki te mają również regulację grubości zmielonego ziarna więc niezależnie od tego, czy pijecie kawę w formie espresso z jakiejś do tego zrobionej maszyny, czy w formie dripa, czy też jakiejkolwiek innej, to taki młynek da wam możliwość przygotowania jej odpowiednio. Jeżeli chcecie kupić sensowny młynek elektryczny, musicie się liczyć z wydatkiem od pięciuset złotych wzwyż. Na ogół konstrukcje w miarę sensowne, to koszt około tysiąca). Po drugie: kawa musi być świeża. Nie tylko świeżo zmielona, ale też świeżo wypalona. Tu są różne zmienne. Dla ułatwienia szukajcie zawsze daty wypalenia i starajcie się, żeby to nie była kawa mająca więcej niż trzy tygodnie – miesiąc. To rozsądny okres. Z realnością bywa różnie jeżeli zaopatrujecie się w sklepie. Wystrzegajcie się na pewno ziaren starszych niż trzy miesiące, szczególnie jeżeli są to kawy ciemno palone. Najlepiej jest znaleźć lokalną, fajną palarnię i od nich brać świeże produkty, takie wypalone niemalże przed chwilą. Takie nie starsze niż parę dni. Bądź zaopatrywać się w internecie, ale pytajcie wtedy o daty wypalenia. Po trzecie: co zrobić, jak już tę kawę macie i wiecie, że nie zużyjecie jej zbyt szybko (powyżej dwóch, trzech dni. Do trzech dni wystarczy szczelnie zamknięty pojemnik oraz sucha, ciemna i w miarę chłodna szafka)? Na pewno zapomnijcie o lodówce. Lodówka to w przypadku kawy wielkie nie. Nigdy. Pod żadnym pozorem. Lepiej trzymać na stole w kuchni albo dać kotu do zabawy. Przy zbyt wysokiej temperaturze lodówki i dużej wilgotności uzyskacie jedynie ten mało przyjemny fakt, że ziarna przejdą wam zapachem lodówki, sama kawa pochłonie wilgoć i zrobi się zwyczajnie mokra (może nawet zablokować żarna w młynku), a dodatkowo nie ochroni to jej przed wietrzeniem, a to jest główny wróg w tym wypadku. Zwietrzała kawa da wam espresso bez konsystencji, rzadkie, bez pozytywnego smaku i aromatu, płaskie, o nieprzyjemnej goryczy, często również zjełczałym posmaku. Co zrobić w takim razie? Jak najświeższą kawę przesypujecie do szczelnego pojemnika. Może też być próżniowo zamykany. Im mniej się dostanie do niej powietrza, tym lepiej. Wyciągacie z zamrażalnika tylko tyle, ile będzie wam potrzebne na dany dzień. Czekacie, aż wróci do temperatury bliskiej pokojowej, mielicie i zaparzacie. Reszta czeka sobie w zamrażalniku. Do czterech tygodni maksymalnie. W przypadku tego sposobu przechowywania nie odczujecie gigantycznej różnicy między świeżą kawą, a tą zamrożoną. Przynajmniej w przypadku espresso. Oczywiście im niższa temperatura waszego zamrażalnika tym lepiej. Jeżeli akurat nie macie żadnego pojemnika, możecie wrzucić do zamrażalnika całą paczkę z kawą. Nie zapomnijcie wtedy zamknąć szczelnie zaworu odpowietrzającego, który się na niej znajduje. Możecie to zrobić zwykłą taśmą albo owinąć całość folią spożywczą. Cała to gimnastyka, na szczęście mało uciążliwa, pozwoli wam zupełnie spokojnie pić co rano bardzo dobrą kawę. 


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI