Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Kubik: aeropress, czyli kawa w drodze


13 sierpnia 2012 Kubik kawy Monika Stachura
Zawsze miałem problem z kawą w podróży. W sensie podróży w takie miejsca, które sugerują, żeby jednak wziąć kawę ze sobą, bo w lokalnym barze (jeżeli już takowy znajdziemy) będzie można kupić najwyżej lody “Bambino” i piwo. Oczywiście zalewanie fusów czy kawa rozpuszczalna to nie są rozwiązania, które chciałoby się wykorzystać. Ma być w miarę prosto, szybko, skutecznie, a na końcu mamy siedzieć na trawie z filiżanką smacznej kawy. Do dzieła zatem!

Najprostszym przenośnym urządzeniem jest Aeropress. Produkuje go firma Aerobie (można bez problemu kupić w Polsce, koszt około 140 złotych), która głównie zajmuje się produkcją latających talerzy. Znaczy frisbee. A niejako przy okazji zrobiła fajny gadżet, który spotkacie w każdym szanującym się coffee barze albo w mojej torbie podróżnej. Co będzie nam zatem potrzebne: aeropress, kawa (najlepiej singiel, nie mieszanka, odpowiednio wypalony – proponuję jasno), przenośny młynek żarnowy z regulacją mielenia (korzystam z ręcznego Hario Slim i z Porlexa – obydwa dobre i kieszonkowe.), gorąca woda, papierowe filtry (są w zestawie), miarka do kawy i coś do mieszania. Przydaje się bardzo sekundnik. W idealnych warunkach potrzebna jest jeszcze waga, odpowiedni czajnik do nalewania i termometr, ale hej, przecież jesteśmy w górach!

Kawę świeżo mielimy w młynku. Porcja między 12 a 18 gramów (do aeropressu dołączona jest miarka). Mielimy do faktury piasku, czyli dosyć grubo. Świeżo zagotowaną wodę odstawiamy na chwilę, żeby przestygła: powinna mieć między 80 a 90 stopni. Eksperymentujcie zarówno z temperaturą, mieleniem, jak również porcją. Możecie po zagotowaniu wypełnić aeropress wodą. Z jednej strony szybciej ją schłodzicie, z drugiej dogrzejecie urządzenie. Papierowy filtr, przez który przeciśniemy wodę, przelewa się najpierw gorącą wodą, aby usunąć możliwy posmak papieru. Na urządzeniu jest też miarka i cyfry. Te ostatnie oznaczają liczbę miarek kawy, a podziałka informuje, ile wody powinniśmy do naszej kawy dolać. Opróżniamy więc aeropress z wody, stawiamy do góry nogami i wsypujemy kawę, zalewając ją odpowiednią ilością wody. Wtedy lekko mieszamy i zostawiamy na jakieś 20 sekund (ale eksperymentujcie!). Następnie umieszczamy naszą kawę nad jakimś naczyniem i dociskamy tłok. Możemy zmieniać zarówno czas zaparzania i ekstrakcji, jak i siłę nacisku – wpłynie to na smak naparu. W rezultacie dostaniemy dosyć skoncentrowaną w smaku kawę. Dolewając do niej różne ilości wody, w końcu dojdziemy do właściwych dla nas proporcji. Ja na ogół rozcieńczam w proporcjach 1:1, zaparzając 16 gramów kawy, temperatura około 85 stopni Celsjusza, zaparzanie wstępne przez 30 sekund i dociskając tłok przez około 25 sekund. Daje to słodki napar z delikatną kwiatowością i ładnym, cytrusowym posmakiem. Ale – oczywiście – to zależy również od kawy.

W ten oto prosty sposób możecie cieszyć się znakomitą kawą wszędzie tam, gdzie znajdziecie trochę gorącej wody. 


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI