Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Kubik i kawa w Gliwicach


24 września 2012 Kubik kawy Monika Stachura
No bo co zrobić jak jesteście w Gliwicach i do tego macie ochotę na kawę?

No właśnie. Często słyszę pytanie o rekomendacje kawowe. Może nie jest najtrudniejsze, kiedy pada w kontekście Warszawy, bądź Krakowa, choć za każdym razem zaskakuje mnie mizerna liczba takich miejsc, które wymieniam bez zastanowienia. Ostatnio przeszedłem się z badawczą pasją po Powiślu i okolicach. I co? I nic. Ale o tym będzie kiedy indziej. Dzisiaj będzie o tym, co zrobić, jak was rzuci los na Śląsk.

A najlepiej, jakby was od razu rzucił do Gliwic. Konkretnie na ulicę Józefa Wieczorka. Pod numer czternasty – to byłoby dla was najkorzystniej. I jak tak się stanie, to wtedy będziecie mieli dobrze. Miejsce nazywa się Kafo. Kawę tam podają. Bardzo dobrze ją podają nawet. Może nawet są jednymi z najlepszych i najciekawszych w Polsce. Kafo opiekuje się Paweł. Kiedyś opiekował się czymś innym i w innym mieście, a teraz mieszkańcy Gliwic powinni mu codziennie dziękować, bo dzięki jego zwykłej/niezwykłej pasji mają lokal, jakiego nie powstydziłoby się żadne europejskie miasto.

Mam nadzieję, że to początek fermentu i kawa będzie się w tamtych okolicach pojawiać coraz lepsza (w Katowicach na przykład jest Kato. Dobre jest również). Wchodzicie więc do środka i od razu czujecie się doskonale. Miły, otwarty bar, pachnie kawą, ciasta ładnie wyglądają. Jedzenie jest. Wnętrze proste, ciepłe i przyjemne. Od razu budzi zaufanie. Ja zawsze mam wrażenie, jak stamtąd wychodzę, że wyjdę bardziej na Oderberger Strasse albo gdzieś w innych berlińskich okolicach i za każdym razem jestem lekko zaskoczony, że jest inaczej, że są Gliwice.

Kawa w Kafo jest doskonała. Jeżeli jesteście fanami espresso, dostaniecie tam doskonałą filiżankę. Będzie smakować różnie – zależnie od tego, na jaką mieszankę traficie – ale zawsze będzie dobrze zaparzone. Mnie nie udało się tam nigdy źle trafić. Teraz w młynku mają Kenyę Kiawamrumru, ale że im się kończy – to pewnie wy traficie już na coś innego. Nie pożałujecie w żadnym razie.

Wolicie więcej mleka? Cappuccino będzie idealne. Starajcie się go nie słodzić. Jeżeli mleko jest dobrze spienione – będzie miało temperaturę około 60 stopni – będzie słodkie samo w sobie (wszystko dzięki laktozie). Dodatkowy cukier spowoduje, że zabijecie smak kawy, a cały napój będzie lekko mdły.

Przychodzi wam ochota na coś większego, a na dodatek nie tolerujecie kofeiny? Świetnie. Mają latte macchiato karmelowe i bezkofeinowe w dodatku. Na pewno jest świetne. Ja się nie skusiłem – nie toleruję laktozy. Skusiłem się za to oczywiście na czarną kawę. Ilekroć tam trafiam – jest świetnie. Single do dripów rotują, nie można narzekać na nudę. Możecie wybrać, czy zaparzą wam kawę w klasycznym dripperze Hario v60, czy może w Chemexie albo w Aeropressie. Wszystkie te urządzenia dadzą ciekawy efekt. Ja na ogól wybieram klasyczny dripper. Cenię go bardzo za klarowny napar. Czysty w smaku. Aczkolwiek są kawy, które lepiej czują się w innych urządzeniach. Zapytajcie baristów, co wam polecają – to zawsze najlepszy sposób.

Do kompletu w Kafo znajdziecie wyśmienite kanapki, wspomniane ciasta: wszystko pozapinane na ostatni guzik, a mimo to atmosfera swobodna i przyjacielska. Tutaj trudno się do czegoś przyczepić. Nie tylko dlatego, że to Gliwice – dookoła kawowa pustynia i taka perełka. Głównie dlatego, że Kafo tworzą fajni ludzie, z pasją, konkretni i wyposażeni w potrzebną wiedzę. Nowi, którzy przychodzą, chętnie i szybko się uczą. Zawsze można zamienić parę słów i dowiedzieć się, co nowego jest w młynkach i czego można się spodziewać w zamówionych filiżankach. To nie przypadek – to ludzie, od właścicieli po baristów są skarbem takich miejsc i dzięki nim można bez zastanowienia wskazywać, że tam jest dobra kawa. Szkoda, że paradoksalnie taka mieszanka nie zdarza się tak często, jak mogłaby. Jeżeli więc kiedykolwiek będziecie w Gliwicach, pędźcie do Kafo. Nawet jeżelibyście mieli nadłożyć drogi, zmarnować trochę czasu – warto. 


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI