Kubik: kawa w krakowskim Zaułku

Jeżeli przez przypadek znajdziecie się na ulicy św. Tomasza w Krakowie i najdzie was ochota na dobrą kawę, nie trwóżcie się – to jest możliwe!

reklama

Okazuje się bowiem – mimo iż zawsze podchodziłem do tego z rezerwą – że są w tym mieście miejsca, gdzie można zupełnie swobodnie wkroczyć i dostać po prostu dobrze zaparzoną kawę. W teorii powinno być to bardzo łatwe, w praktyce – najczęściej padacie ofiarą kompletnie niechlujnego do kawy podejścia. Chlubny wyjątek od samego początku stanowi Karma na Krupniczej. Tymczasem, jak spacerujecie wspomnianą ulicą Tomasza, to zaraz przy skrzyżowaniu z ulicą Szpitalną znajduje się bardzo ładny lokal pod szyldem Spazio. Dawniej mieściło się tam czarne i ponure miejsce o nazwie Boogie. Teraz zupełnie odświeżone. Gładkie i czyste betonowe powierzchnie, budzący zaufanie biało-zielony bar z kafli i betonu, wygodne kanapy i trochę zieleni. Można usiąść w oknie i popatrzeć na to, co się dzieje dookoła. Warto. Szczególnie, że macie jeszcze szansę złowić trochę słońca i trochę ciepła. Jeden rzut oka i od razu widać, że coś musi się tu wydarzyć dobrego. Jest też piękny ekspres, który w odpowiednich rękach gwarantuje sukces. Espresso bardzo smaczne i poprawne. Szkoda, że serwowana włoska mieszanka jest dosyć ciemno palona, ale i tak znajdziecie w niej ciekawe nuty limonki, grejpfruta i suszonej śliwki. Owa maszyna zasługuje jednak na coś odrobinę lepszego. Cappuccino z niej? – takie w sam raz. Ta kawa ma potencjał do łączenia się z mlekiem. Jest wyraźna, nie dominuje w niej gorycz, ze słodyczą dobrze spienionego mleka składa się idealnie.

Mleko, to jest skądinąd zmora większości lokali. Po pierwsze nagminnie używa się mleka typu UHT. Efekt jest taki, że napój kompletnie nie ma ani smaku ani zapachu. Nie przekonuje mnie fakt, że takie mleko może przetrwać wiele miesięcy w temperaturze pokojowej i się nie zepsuć. Świeże mleko po spienieniu daje dużo lepszą konsystencję i znacznie lepszy smak. Jeżeli będziecie się dopraszać, to może w końcu zajdą w tej kwestii zmiany… Po drugie najczęściej mleko jest fatalnie spienianie. Za gorące, ubite na sztywno. W rezultacie dostajemy napój gorzki (podgrzane powyżej 70 stopni mleko przestanie być słodkie, zrobi się niesmaczne), składający się z kawy zmieszanej z przegrzanym mlekiem i brzydkiej, sztywnej piany à la beza, która zostaje na górze. Możemy ją najwyżej wyjeść łyżeczką. Tymczasem dobrze zrobione mleko do cappuccino nie będzie miało więcej niż 60 – 62 stopnie Celsjusza, jego konsystencja będzie kremowa, gładka, sprężysta, idealnie będzie się mieszać z kawą i dostaniemy napój w pełni harmonijny. Takie mleko będzie też na tyle słodkie, że nie trzeba – jeżeli w ogóle to robicie – kawy słodzić.

I takie właśnie doskonałe cappuccino dostaniecie w Spazio. Naprawdę klasa sama w sobie. Ponoć planują zmianę filiżanek na mniejsze, co spowoduje, że smak będzie jeszcze lepszy, bardziej wyraźny. Krótki rzut oka na bar i standy na stolikach i okazuje się, że zupełnie śmiało możecie zamówić również kawę z dripa, chemeksa bądź aeropress’u. Doskonale. Mają single z różnych stron świata, które zmieniane są co dwa tygodnie. Dzięki temu się nie znudzicie. Rozszerzają też ofertę lunchową, więc swobodnie można wpaść rano, wypić kawę, zjeść coś dobrego, przejrzeć gazetę i ruszyć dalej do pracy, albo i nie. A jeżeli zaglądniecie wieczorem, to koniecznie spróbujcie win. Mają bardzo dobry, autorski wybór. I chyba najlepsze prosecco w Krakowie. Nie żartuję.

Poza tym na ulicy św. Tomasza możecie jeszcze zajrzeć do Camelotu. Od wielu lat prezentuje bardzo wysoki poziom. Dobra mieszanka, dobrze zaparzona, mięsiste espresso. Jeżeli traficie rano, będziecie mieli okazję poznać Leszka, zrobi wam świetne cappuccino. A i na jedzeniu się nie zawiedziecie. Reszta ulicy Tomasza z powodów nie wiadomych zupełnie – nie chce współpracować z kawą, więc wpadajcie rano po prostu do Spazio, a będziecie mieli pewność, że będzie dobrze.