Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Kubik wpada na kawę


26 lutego 2013 Kubik kawy Monika Stachura
No i stało się. W ciągu jednego tygodnia zdarzyło się więcej ciekawych rzeczy niż można się było spodziewać. Ba! Więcej niż można ogarnąć, zachowując równocześnie spokój ducha i świeżość ogólnie pojętą.

Po pierwsze wydarzyły się targi. ExpoSweet co prawda nie jest stricte kawowym wydarzeniem, ale kawa nieodmiennie ląduje w towarzystwie słodkich rzeczy raz po raz. Zauważyło ten fakt wielu wystawców i filiżanki z czarnym płynem pojawiały się co i rusz na wielu stoiskach w towarzystwie najróżniejszych maszyn służących do produkcji mniej lub bardziej wymyślnych łakoci. Ale to na ogól był mniej istotny dla nich dodatek. Była jednakże perełka – Filip Bartelak z Coffee Proficiency wykonał kawał dobrej roboty i powstała Strefa Kawy zapełniona świetnymi baristami, z ciekawym programem warsztatów i mnóstwem świeżej energii. Coffe Proficency Strefa Kawy Z ekspresu lały się kawy tylko z polskich palarni. Zarówno single jak i mieszanki. Ta ekspansja dobrych polskich produktów cieszy najbardziej. Coffe Proficiency Strefa Kawy Szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że za cenę włoskich, lepszych lub gorszych blendów, ze średnich na ogół ziaren, otrzymujecie świeże kawy z segmentu specialty, starannie wypalone i dobrze opisane. Nie ma się co zastanawiać, tylko kupować więcej polskich produktów. Można było wypić świetne espresso, jeżeli ktoś chciał, doszkolić się z latte art, a co najlepsze, można było przy tej kawie porozmawiać z ludźmi, którzy kochają swoją robotę. To jest chyba rzecz, którą najbardziej było widać – taka dobra energia płynąca z zadowolenia z własnej pracy. Cenne. Z drugiej strony stoiska z kawą z Chemeksu i innych przelewowych urządzeń, warsztaty z łączenia kawy z alkoholem, warsztaty związane z wprowadzaniem kaw do cukierni i co najciekawsze, Filip zorganizował test sensoryczny, którego głównym celem było uporządkowanie podstawowej wiedzy o smakach i ich wzajemnym oddziaływaniu. Zadanie z pozoru proste w pierwszej turze (trzy smaki: słodki, kwaśny, słony. Każdy w trzech różnych stężeniach. Należało odgadnąć i ustawić w szeregu. Razem dziewięć próbek), stawało się bardzo skomplikowane w drugiej, kiedy to wspomniane trzy smaki (bądź dwa z nich) lądowały w jednym kubeczku. Należało rozpoznać, które z nich występują w danym roztworze i do tego w jakim stężeniu (mając w pamięci referencyjne wartości z pierwszego ćwiczenia). Takich próbek również było dziewięć. To bardzo dobrze pozwala ustalić, jaką mamy bazę, gdzie możemy się potknąć, na co zwracać uwagę (np. rozpoznanie odpowiedniego stężenia słodkiego wydawało się przysparzać najwięcej trudności). Wielkie brawa dla Filipa, że chciało mu się wyciągnąć narzędzia i wiedzę niedostępną tak po prostu z ulicy. Następne targi, gdzie kawa będzie obecna, to EuroGastro. Ale o tym trochę później. Dyskusje o kawie i nie tylko przenosiły się po targach do Ministerstwa Kawy. Tak się składa, że to jedno z moich ulubionych miejsc tutaj. Dlatego, że kawa zawsze świetna. Dlatego, że konsekwentnie. Kawa podstawowo ściągana jest z Koppi, szwedzkiej palarni z Helsingborgu (tak, tak, vis a vis, po duńskiej stronie  jest zamek Kronborg dobrze znany z Hamleta), ale mają też różne inne ziarna. Polskie i nie polskie. Teraz na przykład mają cztery kawy od Tima Wendelboe. Bardzo świeżo wypalone. Spieszcie się, to jeszcze zdążycie. Ja aktualnie, dzięki Damianowi Durdzie z Uno Espresso, pije Etiopię. Damian Durda   Michiti konkretnie. Trochę trzeba nad nią popracować, ale udaje się osiągnąć soczystą kwasowość i czerwoną porzeczkę. Pod warunkiem, że wypijecie kawę przed zjedzeniem jaglanki na mleku kokosowym. Inaczej to wszystko się gubi. Jeżeli się pośpieszycie w każdym razie, to jeszcze na kawy z Oslo się załapiecie. Jeżeli nie, to żadna strata, bo czekają na was jak zwykle dobre produkty z Koppi. Ja nawet nie piszę, że espresso świetne, cappuccino też (mimo, że ja i kawa z mlekiem, to są dwie różne historie), że jak jest trochę cieplej, to i cold brew stoi, bo to chyba jasne, że kawa w Ministerstwie jest super. Równie świetne są wypieki. Beza żurawinowa na przykład. Bezglutenowe ciasto na mące z migdałów też. Szarlotka. Co ja będę pisał – każda pozycja, jaką zjadłem, trafiona. Do tego znajdziecie fajne kanapki, soki ze świeżych owoców, smoothies i nawet wino, jak wam przyjedzie ochota. Nie wspominając o miłej atmosferze. Że zachwalam? Pewnie. Ale taka konsekwencja, to rzadki przypadek na kawiarnianej mapie. W Ministerstwie 1 marca, czyli w najbliższy piątek odbywają się też Mistrzostwa Polski Aeropress. Mistrzostwa Aeropresu O tym jeszcze będzie szerzej w środę, ale tymczasem sygnalizuję – jeżeli chcecie zobaczyć, jak jedni z najlepszych polskich baristów zmagają się z aeropressami, to od 10.00 Ministerstwo zaprasza. Wstęp wolny. W przerwach zawodnicy będą przygotowywać ministerialne kawy z dripa i Chemeksa, a pewnie też i z ekspresu i wszystkiego, co popadnie. Co szczególnie interesujące, to fakt, że wszyscy startują na tej samej kawie, która w środę przychodzi z Koppi. Więc wszyscy mają równe szanse.Takiej okazji nie można przepuścić – nie spóźnijcie się. Jeżeli natomiast jesteście w Szczecinie, to idźcie to Zona Libre  – kawiarnia i restauracja przy Śląskiej 12. Jeżeli mieszkacie w Szczecinie i nie znacie, to wstyd. Omija Was znakomita kawa. A jak jesteście po prostu przejazdem, to wstąpcie koniecznie. Napijecie się dobrego espresso z amerykańskiej perełki, co się nazywa Synesso. Dostaniecie świetne kawy na mlecznej bazie. Jest drip, Chemex, Aeropress. Są kawy z Polski, z Berlina, z Oslo. Jest dobrze. Jest też jedzenie. A w ostatnią sobotę byłe pierwsze zawody Latte Art. Szczecin się rozwija kawowo. Jedźcie zobaczyć. Wisienką na torcie był  cupping w Filtrach na zakończenie tygodnia. Kawy z krakowskiej Karma Coffee Roasters w szerokiej palecie w Warszawie. Jak już wypiliście kawę w Ministerstwie, to pędźcie na dokładkę do Filtrów. Albo na odwrót. Obydwa kierunki są dobre.


Zobacz także

POLECANE KSIĄŻKI