Minta i dwa grzyby w barszczu, czyli o nadmiarze zadań dodatkowych

123rf.com

Nauczmy i siebie, i dzieci zostawiać w codzienności czas na lenistwo i beztroskę. Dzięki temu będziemy umieli sobie dobrze radzić z obowiązkami, pracą i nauką. Planujmy wspólnie rozsądnie nasze zajęcia dodatkowe. Jak w wielu przypadkach nadmiar jest wrogiem dobrego.|Nauczmy i siebie, i dzieci zostawiać w codzienności czas na lenistwo i beztroskę. Dzięki temu będziemy umieli sobie dobrze radzić z obowiązkami, pracą i nauką. Planujmy wspólnie rozsądnie nasze zajęcia dodatkowe. Jak w wielu przypadkach nadmiar jest wrogiem dobrego.|Nauczmy i siebie, i dzieci zostawiać w codzienności czas na lenistwo i beztroskę. Dzięki temu będziemy umieli sobie dobrze radzić z obowiązkami, pracą i nauką. Planujmy wspólnie rozsądnie nasze zajęcia dodatkowe. Jak w wielu przypadkach nadmiar jest wrogiem dobrego.
Szkoła rozkręciła się już na dobre. Przewaliły się dyskusje o cenach  podręczników, słuszności rozpoczynania nauki w wieku 6 lat i liczebności klas. Opinii nieomal tyle ilu dyskutantów. Nadeszła codzienność.  Przysłuchiwałam się ostatnio rozmowom dzieci i rodziców o ich codzienności. Lekcje w szkole, zadania domowe i zajęcia dodatkowe. Wielość tych ostatnich może sugerować, że żyjemy w kraju ludzi  ponadprzeciętnie utalentowanych. Balet, tenis, gitara, chór, kolejny język obcy i jeszcze karate. Można dopisywać nieomal bez końca. Zastanawiam się czasami, czy nie przyzwyczajamy naszych dzieci do pracy na trzech etatach? Czy faktycznie w taki sposób dbamy o ich rozwój, czy zwiększamy im szansę na lepsze, ciekawsze i szczęśliwsze życie? A może bywa, że przekraczamy niewidzialną granicę? Skąd poczucie, że musimy zapełnić dzieciom każdą minutę w tygodniu w sposób zorganizowany. Boimy się im zostawić czas wolny na „nicnierobienie“. Dlaczego? Robimy to z troski o dzieci, czy może raczej sobie coś chcemy sobie udowodnić? Rodzicami obecnych uczniów są w większości ludzie, którzy niewiele pamiętają z czasów szarego PRL. Dorastali już w czasach, kiedy nauka angielskiego stała się czymś oczywistym, ale też w czasach, kiedy zginęły ze szkoły kółka zainteresowań i SKS’y. Wielu z nas, również ci, którzy wychowują dzieci, pędzimy za lepszym życiem, sukcesem i perspektywą dogonienia zachodniego świata. Oczywiście bezcenne jest to, że dzieci mają dostęp do wielu róznych form aktywności, że łatwiejszy jest wyjazd zagranicę na wakacje czy do szkoły. Ale z dostaku trzeba też umieć korzystać. To tak jak z jedzeniem cudownego deseru. Można zjeść niewielką porcję i się rozkoszować smakami, mozna zjeść zbyt wielką i ciepieć potem na bóle i rozstrój żoładka. Popatrzcie na zajęcia swoich dzieci i wyobraźcie sobie, że zjadacie na raz dziesięcio-kiligramowy tort bezowy (będzie wielkości wanny)! Dopiero połowa września, dla niektórych początek nauki. Można jeszcze spokojnie usiąść i pomyśleć wspólnie, jak pomóc dziecku wybrać to, co chce robić poza szkołą. Pomóc wybrać, a nie zdecydować za nie!! Usiądźmy wspólnie, zróbmy spis tego, co się dzieje, co jest dostępne, z czego korzystają koledzy i przyjaciele. Opowiedzmy dziecku, co sami robiliśmy w szkole, że np.chodziliśmy na rysunek, koszykówkę albo rajdy na orientację. Kilkulatkowi warto trochę opowiedzieć, jak będzie wyglądało jego życie, jeżeli zdecyduje się np. na regularne treningi karate, z czego będzie musiał zrezygnować, a co zyska. Pamiętajmy, że dzieci nie działają w dużej perspektywie czasowej, nie zastanawiają się, co z nimi i nową pasją będzie za pięć lat. Dostarczajmy argumenty za i przeciw. Pomagajmy w tych wyborach, ale nie decydujmy za dzieci! Edukacja szkolna i zajęcia dodatkowe to nie całe życie dziecka. Musi mu jeszcze zostać czas na życie rodzinne, spotkania z kolegami i zwyczajne lenistwo. Dziesięciolatek nie powinien  mieć zapełnionych do wieczora wszystkich dni. Warto tak ułożyć plan zajęć, żeby został czas na beztroską zabawę. Dzieci nie powinny pracować na dwóch-trzech etatach. Kiedy moja córka była małą dziewczynką (dla mnie ciągle taka jest), mieliśmy umowę, że może poprosić o „urlop na żądanie“ i nie pójść do szkoły. Nie nadużywała tego, ale też nie chodziła na wagary. Co jakiś czas mówiła, że musi sobie odpocząć, zostać w domu i poleniuchować (nie były to dni z klasówkami!). Łapała wtedy oddech, bawiła się, czytała, malowała i wracała do codzienności z nowymi siłami. To zapewne nie jest rozwiązanie dla wszystkich, ale pokazuje, ze kilkuletnie dziecko musi mieć trochę luzu, żeby dobrze funkcjonować. Przemęczenie, nadmiar zajęć to prosta droga do zgubienia radości życia, a „zyskania“ problemów emocjonalnych,  często też somatycznych. Obniżona samoocena, nerwice, depresje, zaburzenia odżywiania to problemy, które  dotykają wielu polskich uczniów. Jak zazwyczaj, najważniejsza jest profilaktyka. Zadbajmy więc o to, by te problemy nie dotknęły naszej latorośli. Może zatem warto na moment się zastanowic nad tym, jak wygląda przeciętny tydzień naszego dziecka? Zamiast na dodatkowe zajęcia z matematyki albo szybkiego czytania, pojedźmy wspólnie w sobotnie jesienne przepołudnie do lasu. Zaopatrzmy się w aplikację „atlas grzybów“ i zabawmy się wspólnie w poszukiwaczy skarbów. Wyjazd do lasu to fantastyczny sposób na to, żeby pobyć razem, porozmawiać, poobserwować przyrodę i nazbierać grzybów. Zwyczajnie razem się dobrze bawić, nawet jeżeli znajdziemy jednego podgrzybka, a resztę dokupimy od zawodowych grzybiarzy:)! A co po powrocie do domu? Możemy nanizać na nitki pokrojone grzyby i ususzyć, robiąc zapasy na zimę, albo ugotować rodzinnie doskonałe tagliatelle ze świeżymi grzybami

reklama

 Doskonałe tagliatelle ze świeżymi grzybami

Składniki
  • grzyby – najlepiej podgrzybki po sporej garści na osobę
  • tagliatelle (może być też inny ulubiony)
  • czosnek po ząbku na osobę
  • natka pietruszki po łyżce na osobę
  • sól, pieprz do smaku
  • olej ok. 1/2 szklanki
  • 7. tarty parmezan albo inny twardy ser np. oscypek do posypania
Sposób przygotowania
  1. pokroić grzyby w grube plastry;
  2. posiekać pietruszkę;
  3. ugotować makaron zgodnie z przepisem na opakowaniu;
  4. rozgrzać olej na patelni, wrzucić grzyby, lekko je podrumienić;
  5. dodać posiekany albo wyciśnięty czosnek;
  6. doprawić solą i pieprzem;
  7. poddusić przez chwilę pod przykryciem, aż grzyby będą miękkie;
  8. odcedzić makaron, wrzucić go do ciepłej miski, wrzucić grzyby, natkę pietruszki i wymieszać;
  9. na talerzach posypać sobie dowolnie serem;

Jeść, rozmawiać i wspominać wycieczkę, popijając kieliszkiem białego wina (dorośli) albo szklanką soku wyciśniętego z jesiennych owoców.